Kat & Roman Kostrzewski

Zasada tworzenia tematu - NAZWA ZESPOŁU + ewentualnie tytuł płyty lub inna treść jeżeli coś chcemy dodać.

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed

Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
empir
zahartowany metalizator
Posty: 6057
Rejestracja: 31-08-2008, 23:17
Lokalizacja: silesia

Re: Kat & Roman Kostrzewski

12-07-2026, 10:02

Stary Metal pisze:
12-07-2026, 09:20
Ciekawsze od informacji o nowej płycie jest to:



Normalnie, jak napisał jeden z komentujących „piekło zamarzło".

Myślę, że po tym, co wypisywał wcześniej, jest to cyniczna, wyrachowana gra.

No tak. Za stary aby zmądrzeć.
Awatar użytkownika
Anzhelmoo
weteran forumowych bitew
Posty: 1593
Rejestracja: 19-03-2017, 08:51

Re: Kat & Roman Kostrzewski

12-07-2026, 12:33

Ja myślę, że zmiana w Luczyku jest możliwa do pewnego stopnia. Oczywiście czasu nic nie cofnie i szydzenie z chorego Romana na łożu śmierci na stałe wypisało go ludzi honorowych (i to jeszcze w momencie, gdy publika była w stanie mu umorzyć przeszłość w zamian za pojednanie, co byłoby piękną historią), natomiast faktem jest, że ostatnio cieplej się wypowiada o przeszłości. Tutaj ta wzmianka o Romanie, kilka dni temu też na YT wrzucił w całości Somewhere In Poland, innym razem Live Cam z tego samego koncertu (ten sam, który wydaje Dominik Wyszyński). Być może w końcu spojrzał na to wszystko z dystansem, na to co osiągnął w przeszłości i przestał to deprecjonować. Abstrahując od opowieści o nim jako człowieku, a zostając przy umiejętnościach, Luczyk nie przestał umieć grać muzyki, po prostu jego gust się zmienił i gra w estetyce, która zawsze go pociągała, ale niezbyt pasowała do Kata. W estetyce, która niezbyt pasuje do dzisiejszych realiów.

Chciałbym wierzyć, że odświeżając starocia poczuł zew i płomień, który umożliwi mu zrobienie czegokolwiek nawiązującego do przeszłości. To i tak nie będzie Kat - ten zakończyl się na stałe w 2004 - ale myślę, że niejedna osoba zastanawiała się jak brzmiałaby jego ręka współcześnie w tej estetyce. Niepopularna opinia, ale Mind Cannibals było dobrym albumem i gdyby tylko zostawił tam Romana, albo zatrudnił lepszego wokalistę, historia mogłaby potoczyć się inaczej. Myślę, że od strony muzycznej to może być nawet lepszy album niż Biało-Czarna (co nie jest szczególnie dużym wyzwaniem).
Obrazek
Obrazek

Często jest tak...że nie, a potem coraz częściej jest tak...że nie, a potem zwykle jest tak...że nie. I potem zostaje już samo nie.
Awatar użytkownika
Alkoholokaust
postuje jak opętany!
Posty: 656
Rejestracja: 09-01-2007, 13:49
Lokalizacja: delirium
Kontakt:

Re: Kat & Roman Kostrzewski

12-07-2026, 19:47

Anzhelmoo pisze:
12-07-2026, 12:33
. Niepopularna opinia, ale Mind Cannibals było dobrym albumem i gdyby tylko zostawił tam Romana, albo zatrudnił lepszego wokalistę, historia mogłaby potoczyć się inaczej. Myślę, że od strony muzycznej to może być nawet lepszy album niż Biało-Czarna (co nie jest szczególnie dużym wyzwaniem).
Z perspektywy czasu można stwierdzić, że to nie była zła płyta, ale pojawiła się w bardzo złym okresie. Kat dopiero wrócił do żywych, pograł koncerty, wyszło DVD z koncertu przed Iron Maiden, pojawiła się mała próbka możliwości zespołu w postaci nagranego na nowo Ostatniego Taboru (bdb) i wszystko wskazywało, że zespół jest znów na właściwym torze. Były szumne zapowiedzi nowej płyty, wygłodniała gawiedź czekała na następce Zwierciadła i nic przecież nie mogło się spierdolić. No i nagle jeb. Pamiętam szok i niedowierzanie jaki wywołało nagłe oświadczenie o wywaleniu Kostrzewskiego i to już w tym momencie całkowicie przekreślało cokolwiek nowego pod tym szyldem. Wszyscy z góry, w tym i ja postawili krzyżyk na zespole bo wydanie nowej płyty z anglojęzycznym wokalistą jawiło się niczym jakieś bluźnierstwo. To nie mogło się udać i zapewne też Luczyk zdawał sobie z tego sprawę, dlatego postawił wszystko na jedną kartę i zechciał podbić zachodni rynek. Rok wcześniej weszliśmy do Unii, wiele rzeczy było prostszych, świat stanął otworem, co się mogło nie udać? Skończyło się po pierwszej trasie z Helloween, a Mind Cannibals na placku z NWN kupione w pakiecie z 666 było dorzucane jako gratis bo zalegało w magazynie. Ktoś robiąc research pominął taki tam nieistotny fakt, że świat nie jest zainteresowany generycznym heavy/thrashem właściwie anonimowego bandu. Tymczasem Roman z kolegami grał w każdej możliwej dziurze ku uciesze gawiedzi stare klasyki i to romanowy twór każdy określał Katem a do luczykowego szybko przylgnął szyld Kat Luczyka.
hare hare supermarket

nsbm.pl
Awatar użytkownika
Anzhelmoo
weteran forumowych bitew
Posty: 1593
Rejestracja: 19-03-2017, 08:51

Re: Kat & Roman Kostrzewski

13-07-2026, 18:51

Moim zdaniem po rozłamie oba Katy były dosyć kiepskie. Jasne, szanuję działalność Romana po 2004 i czasy na koncertach wspominam jako świetną zabawę i udany hołd dla dziedzictwa, który był bardzo potrzebny, ale... no właśnie - to był po prostu hołd, a nie spadkobierca marki w pełnej krasie. To jednak nie był regularny zespół, który nadal wyznaczał trendy i zaskakiwał, trochę tego mi zabrakło.

W 2011 wydawało się, że może być inaczej, bo wobec BCZ oczekiwania były spore. Płyta powstawała dosyć długo, jak później się okazało w bólach i niestety to słychać. Ma swój unikalny charakter - tego odmówić nie można i tekstowo również wydaje się być logicznym następstwem Szyderczego, natomiast kompozytorsko i aranżacyjnie jej poziom niestety jest dosyć niski. Co tu dużo mówić - zabrakło tam po prostu kumatego kompozytora, który by to spiął. To NIE jest tak, że po odejściu Jacka i rozłamie z Luczykiem nie było szansy tego utrzymać w sesnownej formie. Wszyscy w pamięci mamy przecież udane Alkatraz, gdzie Valdi Moder odnalazł ciekawy sposób na niebanalne połączenie głosu Romana z nowszymi trendami. Nie mam pomysłu kto wówczas mógł dołączyć do Kata, by to pociągnąć, ale na pewno były takie osoby i to wcale niekoniecznie oczywiste i ze świata ekstremalnego metalu. A tak to dostaliśmy riffy najbardziej kwadratowe i generyczne z możliwych. Jakość perkusji - bardzo niska (zespół miał duży problem, bo Irek był kompletnie bez formy i niezbyt mu się chciało nagrywać); wokale również kiepskie (wydawało się, że problemem jest wiek, ale kilka lat późnej Roman brzmiał dużo lepiej). No i te brzmienie nieszczęsne, które ja nawet lubię, bo jest całkiem oryginalne, ale zarazem wiele wad uwydatnia (z tego co pamiętam album brzmi średnio, bo Roman się uparł, że chce to po swojemu i się uczył dopiero rzemiosła). Oczywiście jest tam kilka pereł - chociażby Kapucyn zamknął drzwi i Wolni od Klęczenia. Osobiście z tego okresu znacznie częściej wracałem do solowej Wody.

Później lata odcinania kuponów - Buk, 666 (to już totalnie nieporozumienie), niekończące się trasy, potem miał być nawet re-recording Szyderczego (który z głowy wybił im Hiro). No i w końcu Popiór. Płyta godna - tego odmówić jej nie można. Ale jednak bez Irka i też taka bardzo hołdowa, przepełniona cytatami z przeszłości. Brzmiąca trochę jak nastolatek, któremu dano zadanie "nagraj coś w duchu Kata". Zresztą Hiro takim trochę przerośniętym nastolatkiem był i nie wątpię, że nagrywanie sprawiło mu dużo frajdy. Gdzieniegdzie nawet przemycał subtelnie nowości ze swoich deathmetalowych korzeni, co było całkiem spoko, generalnie nie był to zły materiał. Ale ja np. mam zastrzeżenia do... perkusji. Wiem, że to nietypowa uwaga, bo perkusista wszyscy byli zachwyceni, ale moim zdaniem ona po prostu brzmi malo katowo. Zresztą ten Jacek Nowak zdaje się, że sam kiedyś przyznał się, że Kat to nie były jego klimaty wcześniej, więc po prostu grał w swoim stylu, co było powiewem świeżości z jednej strony, ale z drugiej trochę brzmiało jak Roman z przypadkowymi wynajętymi muzykami, a nie w pełnoprawnym partnerskim zespole.
Obrazek
Obrazek

Często jest tak...że nie, a potem coraz częściej jest tak...że nie, a potem zwykle jest tak...że nie. I potem zostaje już samo nie.
Awatar użytkownika
Anzhelmoo
weteran forumowych bitew
Posty: 1593
Rejestracja: 19-03-2017, 08:51

Re: Kat & Roman Kostrzewski

13-07-2026, 19:01

Alkoholokaust pisze:
12-07-2026, 19:47
Ktoś robiąc research pominął taki tam nieistotny fakt, że świat nie jest zainteresowany generycznym heavy/thrashem właściwie anonimowego bandu.
Ogólnie zgadzam się z Twoją obserwacją w całym wpisie, aczkolwiek jedna uwaga - czy MC naprawdę jest aż tak generyczne jak wszyscy myślą? Owszem, ono jest w takim sosie podane, ale jeśli spojrzymy tak uczciwie (i tutaj kontrowersyjna opinia)... Róże Miłości, czy Szydercze Zwierciadło również nie było jakimś oryginalnym materiałem. Nawet sam Mleczaj, technik zespołu, a zarazem gitarzysta koncertowy zastępujący po śmierci Jacka (czasem zza kotary), przyznawał, że od strony muzycznej Róże są oparte na Grip Inc, w którym chłopaki się wówczas zasłuchiwali (co rzeczywiście słychać, ale nie każdy słuchacz Kata Grip Inc. znał, więc mało się o tym mówiło). Ale zarazem rola Romana, jego perwersyjnych tekstów i niespotykanej artykulacji, była tak duża, że dosyć konwencjonalnym materiałom nadawał zupełnie inny kontekst i brzmiało to świeżo.

No na MC tego nie było, choć Henry Beck czasem próbował brzmieć Romanowo i aż szkoda, że nie pokombinowano bardziej z wokalami. Posłuchajmy takiego utworu jak Judas Kiss. Czy od strony instrumentalnej obiektywnie brakuje mu czegoś i odstaje od tych rzeczy z Róż? No nie! I też kolejna kwestia, bo nie jest tajemnicą, że te wszystkie nowinki z lat 90-tych śledził Jacek i Fazee, a Luczyka coraz bardziej ciągnęło w stronę hard rocka i muzyki swojej młodości, dlatego też po Bastardzie prawie nic nie skomponował (poza Słodkim Kremem, Oczami Słońc i Czemu Mistrze). A mimo wszystko na Mind Cannibals pokazuje, że odrobił lekcje i starał się wdrożyć sporo tych nowości z lat 90-tych, z którymi nie był skojarzony, koniec końców stworzył album, który całkiem mocno nawiązuje do estetyki Róż, która przecież nie była "jego" estetyką. Co ja np. podziwiam, bo to pokazuje, że był gotowy, by ciągnąć ten wózek dalej. Niestety głowa nie wytrzymała i wyszło jak wyszło. Po porażce MC już całkowicie odpiął wroty. Szkoda. Myślę, że nieco inne brzmienie i wokale bardzo dużo by zmieniły odbiór tego albumu.
Obrazek
Obrazek

Często jest tak...że nie, a potem coraz częściej jest tak...że nie, a potem zwykle jest tak...że nie. I potem zostaje już samo nie.
Awatar użytkownika
Block69
zahartowany metalizator
Posty: 5022
Rejestracja: 04-02-2006, 12:14
Lokalizacja: Górny Śląsk

Re: Kat & Roman Kostrzewski

13-07-2026, 19:51

Anzhelmoo pisze:
13-07-2026, 19:01
Myślę, że nieco inne brzmienie i wokale bardzo dużo by zmieniły odbiór tego albumu.
Aż sobie wróciłem dziś do MC tak na totalnym neutralu i ciężko się z powyższym nie zgodzić. Muzycznie jest bardzo solidnie i nie mam najmniejszych wątpliwości, że wokal, teksty i linie melodyczne Romana dzwignęłyby całość mocno do góry i nadałyby zupełnie innego klimatu.
PENIS METAL
Awatar użytkownika
Hatefire
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 12107
Rejestracja: 21-12-2010, 12:19
Lokalizacja: Katowice - miasto wielkich wydarzeń ;)

Re: Kat & Roman Kostrzewski

13-07-2026, 19:56

Trudno się nie zgodzić. "Mind..." dla Luczykowego Kata, zachowując oczywiście proporcje, był tym czym " St. Anger" dla Metallici. Eksperyment, ktory nie do końca wypalił. Z perspektywy czasu nie takie złe płyty, ktorych kiepska perpecpcja skłoniła twórców, żeby darowali sobie jakieś próby artystyczne. Amerykanie zanurkowali w sentyment swoich fanów, Luczyk w swój własny (przy okazji peron odjechał mu razem z trakcją i torami, ale to inna historia). Zaznaczam jeszcze raz, że to luźna analogia, ale podobna sytuacja, ze eksperyment wykonany, eksperyment nueudany.
Od braci dla braci
Od dobrych dla dobrych
Kacapskiej kurwie
Zawsze chuj do mordy
ODPOWIEDZ