SATYRICON

Zasada tworzenia tematu - NAZWA ZESPOŁU + ewentualnie tytuł płyty lub inna treść jeżeli coś chcemy dodać.

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed

Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
535

Re: SATYRICON

05-09-2013, 20:32

[V] pisze:moje dalekie skojarzenie to Vision Thing wiadomo kogo...
Ciekawe od kiedy wiadomo, że wiadomo kogo? Poważnie zaś, wyłapałem partie wokalne sugrujące taką możliwość. Jeszcze , tak na szybko, nie pamiętam w którym, ale zaraz przecież mogę to odświeżyć...
Awatar użytkownika
Drone
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 9917
Rejestracja: 11-06-2012, 15:28

Re: SATYRICON

05-09-2013, 20:33

Są takie epickie wstaweczki rodem z "Hammerheart" czy "Twilight".
Przegrana jest na wyciągnięcie ręki.
Awatar użytkownika
Nerwowy
zahartowany metalizator
Posty: 6655
Rejestracja: 20-06-2009, 14:07

Re: SATYRICON

05-09-2013, 20:34

535 pisze:Druga sprawa to ta "koślawa Metallica" w Nekrohaven. Ten numer to chyba przez pomyłkę dostał się na krążek. Do wyjebania. Strasznie słaby z wkurwiającym motywem gitarowym
Zajebisty numer właśnie - Nachtmystium jak żywe ;)
De Mysteriis Dom Niggeriis
Slayer to kał i ogólnie rzecz biorąc beznadziejna kapela.
Maria Konopnicka

Re:

05-09-2013, 20:34

Skaut pisze:A ja im dłużej słucham tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to taki ichni "Paracletus", .
Podobnie jak Śląsk Wrocław jest polską Barceloną .

No dobra już na poważnie. Powtórzę raz jeszcze:

Zyskuje ten album z każdym kolejnym przesłuchaniem - już niepokojący początek powoduje, że skóra cierpnie mi na karku. W tym miarowych graniu czai się jakieś szaleństwo, które wbrew oczekiwaniom nie eksploduje jednak, potęgując wrażenie i wywołując większe emocje. Czasami coś niewypowiedzianego mocniej przemawia niż dosadne wykrzyczenie prosto w twarz.

Utwór płynnie przechodzi w następny, perkusja oszczędna, miarowa i potężna. Gdy wchodzi wokal Satyra serce na moment przestaje mi bić, a płuca nie nadążają pobierać tlenu z powietrza. Czuć w tym kawałku atmosferę "Shadowthrone" , ale jednocześnie wymowa tego utworu jest bardziej dojrzała - wówczas to był las widziany oczami przemierzającego go wędrowca, teraz widzimy ten sam las z pozycji lecącego nad nim kruka. Od gałęzi najwyższych drzew dzieli nas ładne kilkanaście metrów, ale oczy ptaka widzą na liściach kropelki porannej rosy, mieniące się w pierwszych promieniach wschodzącego słońca. Gdy muzyka wycisza widzimy jak gęsta i nieprzenikniona mgła, wylewa się spomiędzy wzgórz strzępiących linię horyzontu, zalewa las i doliny, przesuwa się miarowo po spokojnym lustrze leniwie przepływającej rzeki. I znów uderzenie i znów przyśpieszenie - jest potężnie, patetycznie i wzniośle - Satyr deklamuje i śpiewa z pasją i natchnieniem. Rozpościeramy szeroko skrzydła i lądujemy na polanie.

Trzeci utwór - las wciąga nas coraz bardziej, przekradamy się przez gęste drzewa czując na plecach palące spojrzenie wilka. Przyspieszamy kroku i nie zważając na gałęzie smagające twarz przedzieramy się przez drzewa i gęste krzewy. Rosa porannej mgły osiada na naszym ubraniu. Chcemy biec ale czujemy strach, że to co podąża za nami zacznie biec jeszcze szybciej. Idziemy więc pośpiesznie, bojąc odwrócić się za siebie i gdy wchodzimy na pobliskie wzgórze, a ciepła ręka porannego słońca przeczesuje nasze mokre od potu i rosy włosy, nagle czujemy się częścią tego lasu. Zrozumieliśmy, że żadne zagrożenie nie może nas spotkać ze strony wilka, bo wilk jest w nas samych. Dzika cząstka pierwotnej natury kołacze w naszym sercu, czujemy zapach kwitnących kwiatów dwie polany dalej, słyszymy listek opadający z drzewa po drugiej stronie wzgórza, słyszymy lekkie skrzypienie... to grzyby rosną na polanie, rozgarniając gęstą i mokrą trawę swoimi pulchnymi, brązowymi kapeluszami. Wciągamy głęboko świeże powietrze w płuca i zaczyna się kolejny utwór.

Zaczynamy czuć, że nie tylko nasze zmysły wyostrzyły się, ale twarz porosła sierścią i dużo wygodniej nam iść na czworaka niż na dwóch nogach. Zrzuciliśmy skórę kurka i przywdzialiśmy skórę wilka - wydajemy z siebie wściekłe i jadowite westchnienie odbijane setki razy po porośniętych lasem zboczach i ogromnej dolinie, rozciętej przez nieruchomą rzekę. Ten odgłos jest pośredni pomiędzy krakaniem kruka, a wyciem wilka. Początkowo nas przeraża i onieśmiela, czujemy się jak nastoletni chłopiec zaskoczony pierwszymi oznakami mutacji. Robimy jednak głęboki wdech i krzyczymy jeszcze raz - głośno i dobitnie - nasz głos porusza liście na drzewach, trzepocze igliwiem i sprawia, że zaczynają opadać szyszki. Spadają na mięsiste kapelusze grzybów i rozbijają je w pył. To robactwo dyskretnie przeżarło im kapelusze i wyssało substancję mogącą posilić naszą głodną i zbłąkaną duszę.

I wtedy słyszymy czysty śpiew - jesteśmy wilkiem i krukiem jednocześnie - splatamy się tej parze z gracją i wdziękiem, stawiając kroki tak ostrożnie, by nie zrzucić z trawiastego zbocza kropelek rosy zaczynamy tańczyć. Kruk obejmuje wilka skrzydłami i wbija mu dziób w oko, wilka obejmuje kruka łapami i wgryza się krukowi w szyję. Kruk czuje sierść w dziobie, wilk pióra w pysku - obaj czują ból, błogość i rozkosz, tańczą tak zwiewnie i lekko, że niczym babie lato przesuwają się między drzewami w dół doliny napotykając nieruchomą rzekę. Dotykają stopami tafli wody, ale nie wpadają do niej ani nie tworzą żadnych kręgów. Woda jest jak lustro, twarda i niezmącona, jak w lustrze widać odbicie kruka i wilka w namiętnym danse macabre. Początkowo wydaje się, że wraz z odbiciem tworzą jedną całość, że we czwórkę tańczą. Po chwili jednak ich odbicie odłącza się i zaczyna żyć własnym życiem, nadając byt swemu własnemu odbiciu, a one własnemu. Cała rzeka tańczy, cały las tańczy....

I wtedy rozpoczyna się kolejny utwór - cudowne nawiązanie do "Dark Medieval Times" - tylko, że wówczas byliśmy zbrojnym przedzierającym się przez ostępy leśne, polującym na wiewiórki i żywiącym się czarnymi jagodami, które są czerwone bo są jeszcze zielone. Dziś jagody dojrzały, są czarne aksamitne, soczyste i słodkie. Nie jesteśmy zbrojnym, jesteśmy jego mieczem, tarczą i zbroją. Nie niesiemy śmierci i wojny - jesteśmy śmiercią i wojną. Stal miecza nie połyskuje już w słońcu, zbyt wiele krwi wsiąknęło przez lata w ostrze, pozostawiając po sobie rdzawe bruzdy i wspomnienie krzyku konających ofiar.

Zaczyna się kolejny utwór - nad lasem widzimy czarną chmurę dymu. Z oddali widzimy jak czerwone jęzory płomieni smagają drzewa, a wystraszona zwierzyna ucieka w popłochu z pogorzeliska, w które bezwzględny żywioł zmienia naturę. Biegniemy w kierunku ognia rozkładamy szeroko ręce i rozcapierzając palce rąk bez chwili wahania rzucamy się z urwiska w jego kierunku. W powietrzu zmieniamy się w czarną chmurę i zaczynamy sunąć ku płomieniom.

Zaczyna się kolejny - utwór - czujemy, że gniew wezbrał nasze ciało, które zaczyna pulsować i pękać. Miotamy błyskawice z głębi trzewi a gdy chcemy krzyknąć nad lasem rozlegają się grzmoty. I właśnie wtedy gdy jesteśmy wysoko nad samym centrum pożaru czujemy jak nasze ciało pęka na miliony kawałeczków, a ze środka wylatują grube jak ziarna grochu, gęste jak trawa porastająca dolinę i zimne jak stygnące ciała wilka i kruka, które pozostawiliśmy nad rzeką - krople rzęsistego deszczu. Spadają wprost w płomienie. Pierwsze krople są jak żołnierze rzuceni z okopów wprost na bagnety wrogów, umierają szybko zdławione temperaturą, ale ich bracia umierają ciut później, a bracia ich braci centymetr po centymetrze odzyskują poczerniałe już, gałęzie drzew, które nie zdążyły jeszcze doszczętnie spłonąć. Nasz gniew rośnie i na pograniczu histerii i szaleństwa wylewamy z siebie wodę tak długo, aż ogień zupełnie znika. Zaczyna się kolejny utwór.


Gdy dym nieco opada, przed naszymi oczami odsłaniają się zgliszcza spalonego lasu, Drzewa wyciągają pozbawione liści gałęzie, chude i czarne konary jakby pogrążone w spontanicznej modlitwie dziękującej matce naturze za deszcz. Idziemy w zadumie przez dymiący, martwy las nie dostrzegając, że trawa zieleni się pod naszymi stopami i za każdym dokonanym krokiem bujna i soczysta zieleń pożera pogorzelisko tak długo, aż osiągamy jego kres i gdy wreszcie odwracamy się za siebie nie ma już najmniejszego śladu po niedawnej tragedii. Zaczyna się kolejny utwór.

Zaczynamy rozumieć, że to nie my jesteśmy w lesie, ale las jest w nas. Dostrzegamy, że cichy szept lasu jest naszymi własnymi myślami, ciche skrzypienie drzew i delikatny szum wiatru to nic innego jak nasze pragnienia i marzenia, które boimy się głośno wypowiedzieć, ale które mieszkają głęboko w naszym sercu. Dochodzące w oddali wycie wilka to tęsknota, nieruchoma rzeka to miłość, o której przestaliśmy śnić, a w którą teraz znów wierzymy czując na twarz powiew wiosennego wiatru i ciepło słońca pieszczące nasze zamknięte powieki.


Doskonała płyta! Genialna! Najlepszy album black metalowy wszech czasów. Satyricon sięgnął absolutu - nagrał płytę odważną, album który nie tylko dostarcza nam dużo emocji, ale pozwala odkryć samych siebie. Płyta skrząca się tysiącami barw, muzyka, którą odbiera się wszystkimi zmysłami - inteligentna, wymagająca, wizjonerska. Przeznaczona dla wyjątkowo wrażliwych, wyrobionych, dojrzałych i wyrafinowanych słuchaczy. Ludzi, których wyobraźnia nie zna granic, takich, którzy potrafią być czuli i okrutni, bezwzględni w walce i mądrzy w czasach pokoju. Myślę, że tak naprawdę jest w stanie właściwie zrozumieć tę płytę góra 20 osób. Jeśli odliczymy członków zespołów i mnie to zostaje siedemnaście. Nie sądzę by z tego elitarnego grona znalazł się jeszcze ktoś, kto dziwnym zbiegiem okoliczności pisze na tym forum. Myślę, że nawet Ci, którym się płyta podoba tak naprawdę jej nie zrozumieli - są jak rozbitkowie na bezludnej wyspie, którzy polizawszy pień palmy myślą, że wsmakowali się w mleczko kokosa, który znajduje się na jej czubku.


Czy ktoś pokusi się o równie rzeczową i szczegółową analizę tego albumu? :)
Awatar użytkownika
Drone
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 9917
Rejestracja: 11-06-2012, 15:28

Re: Re:

05-09-2013, 20:38

Skaut pisze:A ja im dłużej słucham tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to taki ichni "Paracletus", .
Pod jakim względem? Że smutna jest ta płyta czy jak? Że hę?
Przegrana jest na wyciągnięcie ręki.
535

Re: SATYRICON

05-09-2013, 20:40

Drone pisze:Są takie epickie wstaweczki rodem z "Hammerheart" czy "Twilight".
Ta "epickość", była przez ostatnich kilkanaście lat prezentowana, przez kilka norweskich kapel. Za każdym razem, może prócz Hades, ostatecznie jebana równo z trawą. Co się nagle zmieniło?
535

Re: Re:

05-09-2013, 20:43

Maria Konopnicka pisze: No dobra już na poważnie. Powtórzę raz jeszcze:

Zyskuje ten album z każdym kolejnym przesłuchaniem ...
Ja wyłapałem tylko to, ale nie lubię, gdy jest dużo do czytania. Oczy mnie bolą.
Maria Konopnicka

Re: SATYRICON

05-09-2013, 20:43

535 pisze:Na tej płycie Mister Sigurd zarejestrował jedne z najlepszych wokali w swej twórczości. Kto wie nawet, czy nie najlepsze. Dziwne, że Maria - stary lis, tego nie zauważył. Pewnie piana przytkała mu uszy. Numery drugi i dziewiąty są doskonałe.
Chyba nieuważnie czytałeś moją recenzję:
Maria Konopnicka pisze:Gdy wchodzi wokal Satyra serce na moment przestaje mi bić, a płuca nie nadążają pobierać tlenu z powietrza.
535

Re: SATYRICON

05-09-2013, 20:47

535 pisze:
[V] pisze:moje dalekie skojarzenie to Vision Thing wiadomo kogo...
Ciekawe od kiedy wiadomo, że wiadomo kogo? Poważnie zaś, wyłapałem partie wokalne sugrujące taką możliwość. Jeszcze , tak na szybko, nie pamiętam w którym, ale zaraz przecież mogę to odświeżyć...
Mam! Chodzi oczywiście o Nocturnal Flare. Powiedz Vulture, co wygrałem?
[V]
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 8398
Rejestracja: 07-06-2009, 16:29

Re: SATYRICON

05-09-2013, 20:53

535 pisze:
535 pisze:
[V] pisze:moje dalekie skojarzenie to Vision Thing wiadomo kogo...
Ciekawe od kiedy wiadomo, że wiadomo kogo? Poważnie zaś, wyłapałem partie wokalne sugrujące taką możliwość. Jeszcze , tak na szybko, nie pamiętam w którym, ale zaraz przecież mogę to odświeżyć...
Mam! Chodzi oczywiście o Nocturnal Flare. Powiedz Vulture, co wygrałem?
wspóne piwo na jakimś koncercie?;)

skojarzenie z Vison thing jest bardzo dalekie,ale klimat tych płyt wydaje mi się podobny w jakiś dziwny sposób.nie wiem,może bredzę od rzeczy jak wariat;)
Ostatnio zmieniony 05-09-2013, 20:54 przez [V], łącznie zmieniany 1 raz.
If any man should attempt to criticize Braun's actions, he should be thoroughly patronized for his obviously Jewish behavior
Awatar użytkownika
Rattlehead
zahartowany metalizator
Posty: 4205
Rejestracja: 16-02-2006, 19:38

Re: SATYRICON

05-09-2013, 20:53

Tak poważnie to te czyste wokale są naprawdę rewelacyjne. Pan Satyros winienbył pokusić się o 98,34217 - 100% takowych wokaliz na nowym wydawnictwie.
W Fenix najbardziej rozpierdala mnie to "ooo ooo ooo!!!".
support music, not rumors
Maria Konopnicka

Re: SATYRICON

05-09-2013, 20:58

Ja po cichu liczę, że na następnej płycie zaśpiewa Tarja Turunen. To pozwoliłoby Satyriconowi wspiąć się jeszcze o jeden szczebel wyżej.
Awatar użytkownika
Rattlehead
zahartowany metalizator
Posty: 4205
Rejestracja: 16-02-2006, 19:38

Re: SATYRICON

05-09-2013, 21:06

i na dokładkę dodam, że oczekuję z wypiekami na wersję "Phoenix" (recording session mix)
support music, not rumors
Maria Konopnicka

Re: SATYRICON

05-09-2013, 21:09

Rattlehead pisze:i na dokładkę dodam, że oczekuję z wypiekami na wersję "Phoenix" (recording session mix)
Tak, to będzie największe wydarzenie od czasów 94. splitu Agathocles. Dosłownie czuję mrowienie w podbrzuszu na myśl o usłyszeniu tego kawałka.
Awatar użytkownika
Lykantrop
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 8015
Rejestracja: 23-12-2009, 17:51

Re: SATYRICON

05-09-2013, 21:12

Marian, jako najdojrzalszy użytkowników forum, wyzbyty kompleksów z powodu trądzika powinieneś również dodać, że scena metalowa bez nowej płyty Satyricon byłaby jak świat bez krzyża.
Only pierwsze bicia are real!
manieczki pisze:Proszę tutaj pana lykantropa nie denerwować dzisiaj już, bo wypił 5(pięć) piwek, d.o.k.u.r.w.i.l wor metalem i cisnienie jego wynosi tera 150/95
Maria Konopnicka

Re: SATYRICON

05-09-2013, 21:13

Lykantrop pisze:Marian, jako najdojrzalszy użytkowników forum, wyzbyty kompleksów z powodu trądzika powinieneś również dodać, że scena metalowa bez nowej płyty Satyricon byłaby jak świat bez krzyża.
Rzekłbym, że byłaby nawet jak krzyż bez świata.
Awatar użytkownika
Rejwan
weteran forumowych bitew
Posty: 1899
Rejestracja: 17-08-2013, 22:06
Lokalizacja: WWA

Re: SATYRICON

05-09-2013, 21:14

Rattlehead pisze:Tak poważnie to te czyste wokale są naprawdę rewelacyjne. Pan Satyros winienbył pokusić się o 98,34217 - 100% takowych wokaliz na nowym wydawnictwie.
W Fenix najbardziej rozpierdala mnie to "ooo ooo ooo!!!".
dobrze powiedziane!
To make a mistake is human but to really fuck things up you need a computer.
Awatar użytkownika
Rattlehead
zahartowany metalizator
Posty: 4205
Rejestracja: 16-02-2006, 19:38

Re: SATYRICON

05-09-2013, 21:15

Maria Konopnicka pisze:
Rattlehead pisze:i na dokładkę dodam, że oczekuję z wypiekami na wersję "Phoenix" (recording session mix)
Dosłownie czuję mrowienie w podbrzuszu.
a może to zwyczajna laksacja, spowodowana zbytnim spinaniem rzyci?!
support music, not rumors
535

Re: SATYRICON

05-09-2013, 21:32

[V] pisze:
skojarzenie z Vison thing jest bardzo dalekie,ale klimat tych płyt wydaje mi się podobny w jakiś dziwny sposób.nie wiem,może bredzę od rzeczy jak wariat;)
Chyba nie do końca bredzisz, bo jest taki moment, jeden , czy drugi, prócz okularów, oczywiście. Nieważne. Jeżeli już jednak takie porównanie, to mam uwagę. Vision Thing jest o pięć klas wyżej od KAŻDEJ płyty sympatycznego duetu z okolic Oslo. Tamtego również.
Awatar użytkownika
Rejwan
weteran forumowych bitew
Posty: 1899
Rejestracja: 17-08-2013, 22:06
Lokalizacja: WWA

Re: SATYRICON

05-09-2013, 21:36

535 pisze:
[V] pisze:
skojarzenie z Vison thing jest bardzo dalekie,ale klimat tych płyt wydaje mi się podobny w jakiś dziwny sposób.nie wiem,może bredzę od rzeczy jak wariat;)
Chyba nie do końca bredzisz, bo jest taki moment, jeden , czy drugi, prócz okularów, oczywiście. Nieważne. Jeżeli już jednak takie porównanie, to mam uwagę. Vision Thing jest o pięć klas wyżej od KAŻDEJ płyty sympatycznego duetu z okolic Oslo. Tamtego również.
nom, porownywanie jakiejkolwiek metalowej plyty do tych geniuszy jest nie na miejscu :)
To make a mistake is human but to really fuck things up you need a computer.
ODPOWIEDZ