Yngwie Malmsteen

Zasada tworzenia tematu - NAZWA ZESPOŁU + ewentualnie tytuł płyty lub inna treść jeżeli coś chcemy dodać.

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed

Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Sgt. Barnes
zahartowany metalizator
Posty: 5912
Rejestracja: 13-07-2012, 07:37

Yngwie Malmsteen

04-02-2024, 18:45

Tak, wiem, temat z dupy :D To cóż, że ze Szwecji. :D
Ale tak naprawdę, mimo że Szwed to kawał aroganckiego skurwiela, to swego czasu tworzył ciekawe, podszyte klasycznymi hardrockowymi brzmieniami z okolic Deep Purple czy Rainbow płyciwa. No i te odniesienia do muzyki klasycznej...
Moja przygoda z nim zaczęła się na płycie Alcatrazz, a skończyła na Facing Animal z 1997 r. Wszystko co później, to niestety samopowtarzalność...
Ale czasem, jeśli nachodzi mnie dzień (jak dziś) na wirtuozerskie grzańsko, to puszczam Pingwina, i potrafi lecieć przez cały dzień.
Bo on tworzy głównie piosenki, a wirtuozeria jest tam przyprawą, a nie daniem głównym. Dlatego mi pasuje,
Własnie leci The Seventh sign z 1994 r. - ten riff i wejście perkusji w Piramidzie Cheopsa to jest kurwa moc! Radzę posłuchać na pełnej...
O człowieku i jego charakterku można by książkę napisać - zresztą nawet chyba jest takowa. Ale muzyka, chociaż miejscami kiczowata jak kreacja Maryli na Sylwestrową Noc, nawet się broni.
I Am a Viking!
Prawdziwy mężczyzna powinien być...ogolony i ciut, ciut pijany.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
Awatar użytkownika
Harlequin
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 8948
Rejestracja: 12-03-2010, 13:38
Lokalizacja: Koko City

Re: Yngwie Malmsteen

04-02-2024, 20:43

Lubie koncert z Leningradu (swietny nota bene), "Eclipse" (piosenki!) I wzglednie wspomniany "Seventh Sign". "Magnum opus" juz bo zbyt neoklayczne dla mnie. Z późniejszych słyszalem chyba tylko "the war to end all wars" ale bylo to biedne dosc. I tak, megaloman straszny.
Awatar użytkownika
Sgt. Barnes
zahartowany metalizator
Posty: 5912
Rejestracja: 13-07-2012, 07:37

Re: Yngwie Malmsteen

04-02-2024, 20:50

Obrazek
https://en.wikipedia.org/wiki/Inspirati ... een_album)
To jest zajebista płyta, świetny dobór kawałków i nie przesadnie przepitolone. Aż czterech wokalistów (w tym Pingwin), warto sobie sprawić, nawet jak się Szweda nie lubi.
Ponoć Vai kiedyś powiedział: po co się kłócić, który z nas szybciej gra, przyjdzie taki Malmsteen i tak zagra dwa razy szybciej... :D
Prawdziwy mężczyzna powinien być...ogolony i ciut, ciut pijany.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
Awatar użytkownika
Żułek
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 14932
Rejestracja: 10-07-2013, 15:43
Lokalizacja: from hell

Re: Yngwie Malmsteen

04-02-2024, 21:06

tylko szkoda że połowa tych coverów to Purple ;)

mam kilka albumów na kasetach z lat 90-tych ale abym ich słuchał to nie specjalnie ;)
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.

memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
Awatar użytkownika
Sgt. Barnes
zahartowany metalizator
Posty: 5912
Rejestracja: 13-07-2012, 07:37

Re: Yngwie Malmsteen

04-02-2024, 21:14

Żułek pisze:
04-02-2024, 21:06
tylko szkoda że połowa tych coverów to Purple ;)

mam kilka albumów na kasetach z lat 90-tych ale abym ich słuchał to nie specjalnie ;)
4/11 to nie połowa - mam wersje z "Spanish Castle Magic" :D
Jak dla mnie, najlepszy jest Obrazek
Prawdziwy mężczyzna powinien być...ogolony i ciut, ciut pijany.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
Awatar użytkownika
Żułek
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 14932
Rejestracja: 10-07-2013, 15:43
Lokalizacja: from hell

Re: Yngwie Malmsteen

04-02-2024, 21:43

bonus się nie liczy ;) dodaj Rainbow i masz 5/10 ;)
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.

memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
Awatar użytkownika
Sgt. Barnes
zahartowany metalizator
Posty: 5912
Rejestracja: 13-07-2012, 07:37

Re: Yngwie Malmsteen

04-02-2024, 22:09

Wiadomo, że Czarny Rychu miał niebagatelny wpływ na młodego Szweda. :D
Bardzo lubię też Magnum Opus - pomimo pompatycznego tytułu jest to chyba jedna z najbardziej wyluzowanych płyt Yngwiego. I ma takie zajebiste brzmienie, które od razu się z latem kojarzy :D ale Marching Out pozostaje dla mnie niezmiennie liderem. Jeff Scott Soto (jak ten facet fenomenalnie się trzyma!) to chyba najlepszy gardłowy , który się Malmsteenowi przydarzył...
Prawdziwy mężczyzna powinien być...ogolony i ciut, ciut pijany.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
Awatar użytkownika
when_in_sodom
postuje jak opętany!
Posty: 442
Rejestracja: 11-03-2018, 16:24

Re: Yngwie Malmsteen

06-02-2024, 19:39

Wykonawca z gatunku tych, których się albo wielbi albo nienawidzi. Przez większość wrzucony do wora jako gość co jedynie szybko zapitala, w kółko to samo. Mówiono na to neoklasycyzm. Przyznam, że gościa bardzo lubiłem ponad 20 lat temu z prostej przyczyny, sam gram na gitarze. Moja znajomości z nim zaczęła się od ściągania z netu szkolek gitarowych, oglądania ich i ogrywaniu patentów. A były to czasy gdy jeszcze nie było YT, szukało się tego na różnego rodzaju programach klienckich p2p jak kazaa czy dc+. Taka szkółka ciągnęła się nie raz 2-3 dni zanim można było obejrzeć. Kto mieszkał w akademikach ten wie o czym pisze. Później zacząłem ściągać jago koncerty video, których się nasłuchałem/naogladalem najwięcej obserwując popisy solowe z fajka, to w zębach, to wsadzona między struny przy główce... Na końcu dopiero dotarłem do płyt jako takich. I choć obecnie nie słucham w ogóle (brak takiej potrzeby), to przyznam, że w tamtych czasach byłem pod ogromnym wrażeniem fenomenalnej techniki, tego charakterystycznego stylu, zainspirowanego Paganinim... Życiorys gościa też ciekawy, jak pracował na swój sukces, uparcie dążąc do celu, kosztem wyrzeczeń, umiłowanie do szybkich aut, wypadek podczas rajdu ferrari i znów ciężka praca by powrócić do formy gdy lekarze nie dawali szans... Pamiętam też jakieś legendy opowiadane przez starszych kolegów, ponoć na pierwszych koncertach Yngwie podczas solowek odwracał się plecami do publiki - nikt tak wtedy nie grał. Ludzie słyszeli, ale dalej się zastanawiali: jak on to u diabła robi??? Czy to prawda - to już pozostanie zagadka, może w jakiś biografiach ktoś to porusza... Postać na pewno ciekawa i cieszę się, że miałem swój muzyczny epizod z jego twórczością, nawet jeśli to już przeszłość. By uczynić ten rozdział kompletnym nie ukrywam, że poszedłbym na gig. Grał kilka lat temu, bodajże w Gliwicach, lecz nie było mi dane...
Awatar użytkownika
Sgt. Barnes
zahartowany metalizator
Posty: 5912
Rejestracja: 13-07-2012, 07:37

Re: Yngwie Malmsteen

06-02-2024, 21:34

Z tym graniem plecami do publiki to nie aby Eddie Van Halen?
No cóż, zgadzam się, że z jednej strony to niebywały talent, a z drugiej?
Tutaj wygrzebałem wywiad z Magazynu Gitarzysta, nietuzinkowy, gdzie są dwie strony medalu:

„Problem z wami, ludźmi pracującymi dla mediów jest taki, że wszyscy zadajecie te same, oklepane pytania. Bez obrazy…” Nie obrażamy się – to jest właśnie prawdziwy Yngwie, z którym chcieliśmy się spotkać – ostry i bezpośredni. Nie zdążyliśmy jeszcze nawet usiąść na fotelach, a ten wielki Szwed zdołał już soczyście zmieszać z błotem całą naszą ‘żałosną’ branżę. Zrobił to jednak z takim wdziękiem i na tyle stylowo, że nie sposób było się na niego obrażać.

Malmsteen przyleciał na kilka dni do Londynu, aby porozmawiać z europejskimi mediami na temat jego nowej płyty: ‘Blue Lightning’. Ubrany od góry do dołu w drogo wyglądające markowe, skórzane ciuchy, wygląda na znacznie mniej niż 55 lat, które widać w metryce. Kiedy się z nim spotykamy, ma już za sobą wiele wywiadów, podczas których odpowiadał na powtarzające się, niemal identyczne pytania o jego przywiązanie do Stratów, Marshalli, Hendrixa i Paganiniego… Teraz kolej na nas. Próbujemy więc naszego pierwszego ruchu pionkiem na szachownicy: ‘Nowa płyta wychodzi niemal dokładnie po 35 latach od wydania Rising Force...’ Nie skończyliśmy jeszcze pytania, a już widzimy jego ironiczny uśmiech i lekko dostrzegalne wzruszenie ramionami. Mistrz zdecydowanie nie jest dziś w nostalgicznym nastroju.

Nowy krążek jest w zamierzeniu Malmsteena ‘płytą bluesową’. Zawiera miks jego własnych kompozycji z kowerami takimi jak ‘Purple Haze’ Hendrixa, ‘While My Guitar Gently Weeps’ Beatlesów czy ‘Paint It Black’ Stonesów. Może to zdziwić tych, którzy kojarzą tego szwedzkiego wirtuoza z wprowadzeniem na muzyczne sceny neo-klasycznego szredu w latach 80. Jednakże element bluesowy zawsze był w jego muzyce obecny. „Blues był pierwszym stylem w jakim zacząłem się uczyć gry na gitarze w wieku 7 lat. Ograniczenia bluesa – hmm, a może nie tyle samego bluesa co pentatoniki i skali zwanej bluesową, doprowadziły mnie do poszukiwań bardziej złożonych harmonii poza bluesem.”


Mówiąc wprost, Malmsteen zaczął wówczas intensywną eksplorację muzyki klasycznej, w której szukał inspiracji, ale – jak dodaje: „Blues nigdy ze mnie nie wyszedł, a kiedy go grałem, ludzie mówili, że powinienem poświęcić mu całą płytę.” No i nagrał. A kiedy nadszedł ten moment, rozpoczął się trudny proces gromadzenia repertuaru. „Niektóre utwory były dla mnie oczywiste.” – mówi Yngwie. „Na temat innych rozmyślałem godzinami. Wybierałem dobre piosenki, nie patrząc na nazwiska ich twórców lub gitarzystów, którzy je spopularyzowali. Niektóre z nich grałem już w przeszłości, np. ‘Purple Haze’ czy ‘Smoke On The Water’. ‘Demon’s Eye’ wykonywałem jako gitarzysta, ale nigdy wcześniej nie śpiewałem. Zrobiłem to tym razem i różnica jest spora.”

Czując, że atmosfera uległa ociepleniu, próbujemy kolejnego numeru z nostalgicznym pytaniem. Biorąc pod uwagę wysoki poziom, na którym jako gitarzysta był już w czasach Rising Force, jak jego zdaniem rozwinął się przez ostatnie 35 lat? „Jak to ujął Paganini: Musisz czuć się silnym, by sprawić, że inni poczują się silni. Cały czas powinieneś mieć pasję i energię do działania. Szczególnie jeśli jesteś takim artystą jak ja. Podążam swoją własną ścieżką. Wielu artystów i wiele zespołów jest w stanie wiecznego poszukiwania swojej drogi. Ale nie ja – ja nie szukam już niczego.” A co z techniką? – pytamy – bo któż lepiej zna się na technice niż nasz szacowny rozmówca. „Technika to tylko wyrazy w słowniku.” – odpowiada Yngwie – Moim zadaniem jest wybranie garści słów i zbudowanie z nich powieści.”
Czy ‘Blue Lightning’ jest faktycznie albumem bluesowym? Nie do końca. Gdy go posłuchacie, nie przyjdzie Wam do głowy myśl, że właśnie odkryliście zaginione arcydzieła Petera Greena czy Muddy’ego Watersa. Co zresztą przyznaje sam Malmsteen: „Nadal możesz mnie tam odnaleźć. Nie jest to bluesowa płyta sensu stricto.” W rzeczywistości jest to klasyczny Malmsteen – aranże na bogato i gitarowa wirtuozeria przyprawiająca o opad szczęki. Zabawne jest to, że bluesowe DNA najmocniej wyczuwalne jest w jego własnych kompozycjach, a nie w kowerach.

Podobnie jak na ostatnich płytach, nasz rozmówca sam wykonuje tu linie wokalne i gra na wszystkich instrumentach. „Śpiewam odkąd zajmuję się muzyką.” – mówi nam Yngwie – „W moich pierwszych zespołach, jeszcze kiedy mieszkałem w Szwecji, pełniłem rolę wokalisty.” W tym momencie wstawiliśmy lekkomyślnie nogę pomiędzy drzwi i futrynę, a robiąc to musieliśmy nadepnąć na jakiś bolesny odcisk… Pytanie brzmiało mniej więcej tak: ‘Czy nie brakuje ci pracy z zespołem tak jak za dawnych czasów? Lubisz mieć wszystko pod kontrolą?' „Nigdy nie było żadnego zespołu! Mam nadzieję, że wyrażam się jasno?” – wybucha gniewem Yngwie – „Kiedy słuchasz wczesnych płyt, wyprodukowanych przeze mnie, to słyszysz partie bębnów, które sam napisałem, partie basu, które wymyśliłem, klawisze, które skomponowałem, melodie i teksty, które narodziły się w mojej głowie. Pokazywałem tylko palcem innym muzykom: ty zagraj na basie, a ty na perkusji… a potem po wszystkim: ok, oto wasza wypłata. I tyle.”
Kontynuując, Malmsteen znów powtarza: „To nigdy nie był zespół! Wielu ludzi ma z tym jakiś problem, a szczególnie wokaliści. Większość z nich myśli, że są ważniejsi od klawiszowca czy basisty. Ja tak nie uważam. Wokal to tylko kolejna część jakiejś większej całości.” „Pytasz czy lubię mieć wszystko pod kontrolą? No jasne, że tak. A to dlatego, że to właśnie ja wszystko to komponuję. Ludzie myślą (tu Yngwie udaje angielski akcent z wyższych sfer): ‘Och, on jest egoistycznym skurczybykiem.’ To nie ma z tym nic wspólnego. Jestem artystą, tak jak jest nim malarz. Maluję swój własny obraz. Jestem jak pisarz, który samodzielnie pisze swoją własną książkę.”

„Pomyśl o kompozytorach takich jak Bach, Vivaldi, Mozart. Czwarty wiolonczelista z orkiestry nie wychodzi przed szereg mówiąc: ‘Nie chcę grać tutaj Cis. Czy mogę zamiast tego zagrać C?’ Nie, tam ma być Cis! Koniec dyskusji. Niestety w muzyce rockowej, w 99,99 % przypadków ludzie mają z tym jakiś problem. Czy to, że na płycie wystąpił wokalista oznacza, że ma cokolwiek wspólnego z tą muzyką? Nie, on po prostu śpiewa napisane przeze mnie melodie. To wszystko.”

No dobra, czas pójść dalej. Najnowszy album brzmi tak, jakby był nagrywany podczas koncertu. Jesteśmy zdezorientowani… „Oczywiście nie został nagrany na koncercie, bo sam gram tu wszystkie partie.” – mówi śmiejąc się – „Ale zgadza się… brzmi dość ‘koncertowo’.” OK, a jak do tego doszło? „Mam swój własny system. Nagrywam jeden ślad wokalu, jeden ślad solówki i tak dalej, a potem zostawiam wszystko i zajmuję się czymś innym. Zwykle wyruszam w trasę. Ponownie odsłuchuję materiał dopiero kiedy wrócę. To świetny sposób by mieć dystans do tego co się robi. Zamykanie się w studio i siedzenie tam do czasu aż płyta będzie skończona jest zbyt trudne. Brakuje perspektywy. Jesteś zbyt blisko. Próbowałem już kiedyś nagrywać na siłę aż do skutku, ale nic z tego nie wyszło.”
Czas abyśmy włożyli palec pomiędzy młot i kowadło po raz drugi… Zauważamy fakt, że nowa płyta Malmsteena została zarejestrowana w jego domowym studio. I to był nasz duży błąd. „Nie nazywałbym tego ‘domowym studio’.” – odpowiada wzburzony – „To normalne ‘wypasione’ studio. OK? W moim domu, w sensie: w moim budynku, ale nie jest to jakiś pieprzony komputer z myszką! Mam wielkie konsolety, lampowy sprzęt… wszystkie tego typu bajery. Jest odpowiednie. Znajduje się w moim domu, ale nie jest to jakieś tam domowe studio.” „Mam coś co nazywam ‘Pokojem Zagłady’. Jest tam 20 omikrofonowanych kolumn ustawionych na głośność stadionową. Mój dom to stara kolonialna posiadłość. Wybebeszyłem kwatery służących i zrobiłem tam ten ‘Pokój Zagłady’. A w reżyserce mam 58 wzmacniaczy Marshalla.”

Z pewnością nie było naszą intencją sugerować, że Yngwie nagrał płytę na przenośnym Portastudio i paru starych głośniczkach hi-fi. Na szczęście nasz rozmówca szybko ochłonął i ruszyliśmy z rozmową dalej... „Jeśli wpadnie mi do głowy jakiś pomysł mogę wejść na piętro i go od razu zarejestrować.” – mówi – „Piękne jest to, że to co spontanicznie nagram może być przechowane w oryginalnej postaci. Kiedyś, kiedy materiał rejestrowało się w wynajętym studio, musiałem zapisywać sobie pomysły na kasetach, a potem odtwarzać je z najmniejszymi detalami ponownie. To nigdy się nie sprawdzało. Pomysł w swej pierwotnej, oryginalnej postaci jest zawsze najlepszy. Teraz jest to możliwe.”

Jeśli chodzi o sprzęt, jakiego Malmsteen użył do nagrania nowej płyty, nie ma tu jakichś większych niespodzianek, które mogłyby Was specjalnie zaskoczyć… „Nadal gram na swojej sygnaturze: Fender Yngwie Malmsteen Stratocaster. Jest oparta na Stracie z 1972 roku, który miał gryf przykręcany czterema, a nie trzema śrubami. Instrument ma skalopowaną podstrunnicę i zaprojektowane przeze mnie przetworniki Seymoura Duncana. Gitarę wpinam do zaprojektowanego przeze mnie efektu Fender Yngwie Malmsteen Overdrive i do także przeze mnie zaprojektowanego wzmacniacza Marshall YJM100. I to w zasadzie cały mój sprzęt.”

W latach 80., Yngwie Malmsteen i Eric Clapton byli pierwszymi gitarzystami, którym Fender produkował sygnowane modele gitar. Niemniej do dziś Yngwie jest bardzo podniecony faktem posiadania swojego autografu na główce gitary. „To było czyste szaleństwo! Kiedy pojawiłem się na muzycznej scenie, niemal każda firma na świecie mówiła mi: ‘Chcesz zrobić gitarę u nas!’. Jedynym wyjątkiem byli dwaj producenci: Fender i Marshall. Fender nigdy nie dał nikomu instrumentu. Nigdy. Potem wysłali gitarę do mnie i powiedzieli, że chcą zrobić model z moim nazwiskiem na nim… A przy okazji, w tym roku wyszedł specjalny model jubileuszowy. Gryf jest wzorowany na roczniku ‘68, czyli jest klonowy, ale bez wstawki z tyłu i ma naklejaną klonową podstrunnicę. W ten sposób robiono gryfy tylko przez półtora roku, w 1968 i 1969 roku.”
Cały sprzęt Malmsteena jest pomyślany tak, by zapewnić niemal skrzypcową klarowność. Niewielu gitarzystów jest tak zaangażowanych w tworzenie sprzętu i niewielu ma taką wiedzę jak on. Jeśli ten fakt jakimś cudem Wam umknął w tej rozmowie: Yngwie brał udział w konstruowaniu wszystkich swoich gitar i całego backline’u. Jak sam mówi: „To jest mój wybrany arsenał. Kiedy idę na wojnę, tej właśnie broni używam.”

Wywiad naturalnie biegnie ku końcowi. Spotkanie z tak silną osobowością jaką jest Yngwie J Malmsteen zawsze jest wielką frajdą. Owszem, momentami bywa spięty, ale jest też bardziej charyzmatyczny i zabawniejszy niż moglibyście przypuszczać. Nawet Ci z Was, którzy na co dzień nie słuchają tego rodzaju muzyki muszą przyznać, że jest to fenomenalny gitarzysta. A my nie możemy sobie przypomnieć przypadku, kiedy ostatni raz osoba, z którą przeprowadzamy wywiad pokazywała nam na telefonie jak dobrym kumplom swoje prywatne zdjęcia domu, studia i kolekcji Ferrari.

Jak już wspominaliśmy wcześniej – i powtórzymy to teraz po raz kolejny – Jego najnowsza płyta nie jest stricte bluesowa (przynajmniej naszym zdaniem). To muzyka, która uczyniła go sławnym, dając mu dużą kolonialną posiadłość i drogie samochody, a także nazwisko na produktach wielkich marek takich jak Fender i Marshall. Jak sam mówi, podąża swoją własną ścieżką, a obowiązujące trendy ma tam gdzie światło nie sięga. A skoro tak, to nie mogliśmy się powstrzymać i nie zapytać: biorąc pod uwagę jego niesławne olbrzymie ego, czy nagrywając płytę taką jak ‘Blue Lightning’ robi to dla siebie czy dla fanów, próbując dać im to czego oczekują? „Przede wszystkim muszę nagrać płytę, którą sam lubię – odpowiada nam – „Nawet gdybym próbował, nie sądzę abym potrafił zaspokoić kilka miliardów ludzi żyjących na tej planecie.”
Prawdziwy mężczyzna powinien być...ogolony i ciut, ciut pijany.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
esq
postuje jak opętany!
Posty: 650
Rejestracja: 22-05-2004, 20:21
Lokalizacja: Galaktyka Kurwix

Re: Yngwie Malmsteen

07-02-2024, 00:28

Twórczość Malmsteena to chyba podstawa dla każdego początkującego adepta gry na gitarze,zwłaszcza gdy ktoś idzie już w kierunku masturbacji po gryfie na wyścigi. Dobre połączenie muzyki klasycznej, heavy i gitarowych popisów. Nie znam niczego po Attack z 2002 r.,raczej niewiele tracę. Z tych klimatów Paganiniego równie ciekawy Jason Becker, chyba jako pierwszy wykonał Kaprys nr 5,kiedy inni mówili ze się nie da🙃. Szkoda, że jego kariera tak się potoczyła.
Trzeba wezwać pomoc, nadamy sygnał H-U-J alfabetem Downa !
Awatar użytkownika
Sgt. Barnes
zahartowany metalizator
Posty: 5912
Rejestracja: 13-07-2012, 07:37

Re: Yngwie Malmsteen

07-02-2024, 14:37

Obrazek
:D
Prawdziwy mężczyzna powinien być...ogolony i ciut, ciut pijany.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
Awatar użytkownika
Żułek
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 14932
Rejestracja: 10-07-2013, 15:43
Lokalizacja: from hell

Re: Yngwie Malmsteen

29-04-2025, 12:50

ostatnio sobie uzupełniam różne składanki kapelek które lubie ale nie koniecznie chce mieć jakieś pełniaki na półce no i padło na pana "szybkie paluszki" ;)
na początek poszło The Yngwie Malmsteen Collection czyli best of 1984-1990 ale stwierdziłem że mało bo w latach 90-tych tez nagrywał fajne rzeczy więc sobie poluje na The Best Of 1990 - 1999 w jakieś normalnej cenie bo chwilowo nie ma ;)
ale w między czasie znalazłem 4cd boxa Yngwie J. Malmsteen* And Rising Force* – Now Your Ships Are Burned: The Polydor Years 1984-1990
https://www.discogs.com/release/7196133 ... -1984-1990
co prawda jest to dosyć do dupy wydane i troche ten mój składak teraz jest bez sensu :jezyk:
ale nawet się zastanawiam czy tego nie łyknąć Obrazek
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.

memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
ODPOWIEDZ