Nie ma tematu? Wydawało mi się, że kiedyś już zakładałem. Kocham wszystko co nagrali. Szczególnie "For the Glory of Your Redeemer" i "Vessels by Which the Devil Is Made Flesh". Ten specyficzny smutek i melodyka...dla mnie absolutnie wyjątkowy zespół.
Właśnie wychodzi kolejna płyta - "De Pinte". Jest w niej moc...
Re: MISOTHEIST
: 24-02-2026, 12:14
autor: atr
Po pierwszym albumie nie zakolegowaliśmy się z Misotheist. Jedynie Beast and Soil wypada bdb i wybija się na tle pozostałych dwóch kawałków. Kolejne dwa albumy to już zwyżka formy z naciskiem na For the Glory. Tak jak kolega Nicram wspomniał, umieją w smutne melodie.
Z nowym albumem się dopiero zaprzyjaźniam, czekam na pakę żeby puścić z czarnego placka. Ale już mogę powiedzieć, że jest bdb. Na czele z Kjetterdom i De Pinte.
Na żywo Misotheist prezentuje się jeszcze lepiej niż na wydawnictwach. Panowie złapali taki trans, że nie chciałem żeby ten występ się kończył.
Re: MISOTHEIST
: 27-02-2026, 17:33
autor: Bohdan
Leci nowa.
Potężna dosyć to płyta, przez dwa kawałki sporo gruzu i blast, w drugiej połowie zwolnienie, walec i owe "smutne melodie" o których wspominają panowie powyżej, choć są bardziej posępne niż smutne.
Zdecydowanie najbardziej dojrzały stuff w dyskografii Kråbøla.
Gdybym nie wiedział kto zacz, to wskazywałbym na islandzkie pochodzenie, występuje gęsto ten element szaleństwa rodem ze Svartidaudi czy wczesnego Misþyrming.
Baaardzo mocny strzał.
Re: MISOTHEIST
: 01-03-2026, 07:40
autor: Lvcyferiusz
Wjechało. Amor Fati spisało się na medal
Re: MISOTHEIST
: 01-03-2026, 10:13
autor: olgims
Powiem wam, że strasznie to jest jałowe, nudne i wtórne granie. Ten krabol ewidentnie nie umie w ciekawe kompozycje, wymienił wcześniejsze pseudo dysonanse wzorowane nawet nie na DsO (warsztat ma zbyt nikły żeby Francuzów podrabiać) ale na kolegach ze svartidaudi, na slodko-pierdzace melodyjkowanie przeplatane klasycznymi norweskimi tremolami. No już się do tej kapeli nie przekonam a próbowałem bo coś tam z Islandii nawet lubię a i z terratur wyszło trochę wydawnictw, które mam w kolekcji i wracam często!
Re: MISOTHEIST
: 01-03-2026, 16:37
autor: Block69
Odpaliłem dziś, ale w połowie 2 numeru wymiękłem. To szumiące brzmienie jest tak irytujące, że nie da się tego słuchać.
Powiem wam, że strasznie to jest jałowe, nudne i wtórne granie. Ten krabol ewidentnie nie umie w ciekawe kompozycje, wymienił wcześniejsze pseudo dysonanse wzorowane nawet nie na DsO (warsztat ma zbyt nikły żeby Francuzów podrabiać) ale na kolegach ze svartidaudi, na slodko-pierdzace melodyjkowanie przeplatane klasycznymi norweskimi tremolami. No już się do tej kapeli nie przekonam a próbowałem bo coś tam z Islandii nawet lubię a i z terratur wyszło trochę wydawnictw, które mam w kolekcji i wracam często!
AŻ TAK Ci nie podeszło?
Nie że się czepiam, tylko zadziwia mnie, że można tak mocno róznić się w ocenach tego samego materialu.
Żeby była jasność, De Pinte nie jest żadnym objawieniem, ale jak ktos lubi te norweskie melodyjki i nie słucha ich na okragło do porzygu, czyli tak jak ja, to dla takiego ktosia ten album jest wart wydania kasy.
Lepsza płyta Krabolowi wyszła niz poprzednia, bardziej urozmaicona, ciekawsza pomysłami i mniej monotonna. Tytułowy wałek-zaskoczenie, ale buja mną fajnie.
Jak Ci sie widzi Parfaxitas i Diabolus?
Re: MISOTHEIST
: 02-03-2026, 15:25
autor: tomaszm
Poza debiutem z którego nic nie pamiętam pewnie był tak chujowy lub nijaki z płytę na płytę rosną. Przyjemnie mi się tego słucha. Nie ma tu jakieś ejakulacji niekontrolowanej ale płynie to przyjemnie.
Co do Diabolus Pelsonie no fajne te wszystkie wstawki religijne, ale to sztampa w chuj. Milion razy to słyszałem. Cała otoczka zresztą wali takim pseudo religijnym kiczem ze ciężko uwierzyć kto za projektem stoi. W religijne wstawki to np umi Funeral Mist gdzie nie jest to poddane pod śmieszność.
Pewnie będzie miało swoich odbiorców jest to nieźle wyprodukowane, zagrane prawidłowo ale dla mnie bez wyrazu.
Powiem wam, że strasznie to jest jałowe, nudne i wtórne granie. Ten krabol ewidentnie nie umie w ciekawe kompozycje, wymienił wcześniejsze pseudo dysonanse wzorowane nawet nie na DsO (warsztat ma zbyt nikły żeby Francuzów podrabiać) ale na kolegach ze svartidaudi, na slodko-pierdzace melodyjkowanie przeplatane klasycznymi norweskimi tremolami. No już się do tej kapeli nie przekonam a próbowałem bo coś tam z Islandii nawet lubię a i z terratur wyszło trochę wydawnictw, które mam w kolekcji i wracam często!
AŻ TAK Ci nie podeszło?
Nie że się czepiam, tylko zadziwia mnie, że można tak mocno róznić się w ocenach tego samego materialu.
Żeby była jasność, De Pinte nie jest żadnym objawieniem, ale jak ktos lubi te norweskie melodyjki i nie słucha ich na okragło do porzygu, czyli tak jak ja, to dla takiego ktosia ten album jest wart wydania kasy.
Lepsza płyta Krabolowi wyszła niz poprzednia, bardziej urozmaicona, ciekawsza pomysłami i mniej monotonna. Tytułowy wałek-zaskoczenie, ale buja mną fajnie.
Jak Ci sie widzi Parfaxitas i Diabolus?
Wydaje mi się, że celnie to zdiagnozowałes - lubię te norweskie melodyjki i słucham ich na okrągło do porzygu od ponad 30lat, więc większość tych współczesnych wydawnictw, które są kolejną nawet jeśli nie kopią to wariacją na temat klasyków, nudzi mnie. Słyszę parę pierwszych nutek i już wiem, że wolę sobie wrzucić oryginał, do którego nawiązują. Oczywiście w tym wszystkim są wyjątki, ale żeby tak było musi mi obecnie zagrać kilka kluczowych czynników: kompozycje (musi mieć ten utwór jakiś flow, a nie być tylko mniej lub bardziej umiejętnie posklejany kolażem) i ich wykonanie (często muzycy ze względu na nikłe umiejętności lub wiedzę, nie potrafią zmaterializowac pomysłów za pomocą instrumentarium), brzmienie, wokal, który potrafi coś wnieść (niekoniecznie musi być kolejnym instrumentem, ale niech nie będzie to tylko jednostajne, monotonne darcie mordy), no i jakiś sensowny koncept niech to ma - estetycznie, lirycznie, ideologicznie. No i to co chyba jest najważniejsze w tej muzyce (która jakby nie było, również jest muzyka rozrywkowa) - niech wywołuje jakieś niedobre emocje, musi być gdzieś ten szatan, choroba psychiczna czy inna patologia żeby czynnik niebezpieczeństwa był wyczuwalny. Nie ma dla mnie chyba nic gorszego w metalu, jak bezpieczne granie, jakieś wpisywanie się w trendy i podczepianie pod to co akurat jest na topie. A niestety sporo z tych islandzkich/norweskich kapel (wpisujących się w "ortodoksyjny" nurt) z ostatnich dwóch dekad zakończyło swoją działalność na kopiowaniu kilku patentów na krzyż i ubieraniu kapturów.
Re: MISOTHEIST
: 03-03-2026, 19:34
autor: tomder
To najlepszy Misotheist jaki wyszedł do tej pory.
Nie nudzi, jest dobrze skomponowany i zagrany.
Wreszcie wokale zaczęły mi się podobać. Świetne wydawnictwo.
To najlepszy Misotheist jaki wyszedł do tej pory.
Nie nudzi, jest dobrze skomponowany i zagrany.
Wreszcie wokale zaczęły mi się podobać. Świetne wydawnictwo.
Podpisujemy się pod powyższym. Jak wcześniejsze wiały nuda i były pozbawione flow, tak ten jest wyraźniej lepiej skomponowany, ma dramaturgię, każdy utwór jest zapamiętywalny i po prostu chce się do tej płyty wracać. Zamykający kolos jest znakomity.