Przebodźcowanie
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- Major Zagłoba
- postuje jak opętany!
- Posty: 516
- Rejestracja: 08-11-2024, 16:30
- Lokalizacja: Zaolzie
- Kontakt:
Re: Przebodźcowanie
Ja już dawno odpuściłem filmy (od niedawna coś tam w tv obejrzę, ostatnio zabójcze bronie leciały), seriale tym bardziej, ale ta forma mnie nigdy zbytnio nie jarała. Zostały książki i muzyka, których też jest pełno. Z książkami łatwiej bo mam swoje pole zainteresowań ale i tak ebookow na lata. Z muzyką to o ja pierdole, łapie się na tym że jak czytam temat o jakiejś kapeli to mnie nachodzi ochota posłuchać / poznać xD jak żyć? Z gierkami w sumie prościej, mam na liście pare(naście) tytułów które mnie interesują to od czasu do czasu pykam bez spiny. Ale i tak nie idzie się oprzeć wrażeniu, że mnóstwo rzeczy mnie omija.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11105
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Przebodźcowanie
Ja też zawsze miałem wrażenie że muzyka metalowa skupia sporo osób o takich niszowych zainteresowaniach. Sama specyfika muzyczna jest na tyle wąska ze na pewno też w innych równie wąskich specyficznych zainteresowaniach skupia atencje.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11105
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Przebodźcowanie
Ja też zawsze miałem wrażenie że muzyka metalowa skupia sporo osób o takich niszowych zainteresowaniach. Sama specyfika muzyczna jest na tyle wąska ze na pewno też w innych równie wąskich specyficznych zainteresowaniach skupia atencje.
Sam siebie nie raz poddaję próba ile mogę wytrzymać bezy wrzucenia czegoś ciężkiego na ruszt lub bez obejrzenia horroru klasy b. Niewiele.
W sensie ze jak sobie nie zapodam prawilnego DM czy BM to ochujeje.
Zainteresowania taka nisza z mojego punktu widzenia to coś więcej jak hobby. To też jakaś wyższa forma przymusu bez której byś zwariował.
Jakiś regulator emocji- po co słuchasz płyt jak w moim przypadku Adversarial po raz setny w życiu? Ciężko to wyjaśnić ale bez tego jadąc do pracy w samochodzie nie wyobrażam sobie poranku. Zwyczajnie.
Sam siebie nie raz poddaję próba ile mogę wytrzymać bezy wrzucenia czegoś ciężkiego na ruszt lub bez obejrzenia horroru klasy b. Niewiele.
W sensie ze jak sobie nie zapodam prawilnego DM czy BM to ochujeje.
Zainteresowania taka nisza z mojego punktu widzenia to coś więcej jak hobby. To też jakaś wyższa forma przymusu bez której byś zwariował.
Jakiś regulator emocji- po co słuchasz płyt jak w moim przypadku Adversarial po raz setny w życiu? Ciężko to wyjaśnić ale bez tego jadąc do pracy w samochodzie nie wyobrażam sobie poranku. Zwyczajnie.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
- Dragazes
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1061
- Rejestracja: 27-02-2012, 00:24
Re: Przebodźcowanie
To prawda. Jak sobie człowiek uświadomi, że NIE trzeba znać wszystkiego i NIE trzeba podążać za wszystkimi tropami to żyje się łatwiej.tomaszm pisze: ↑30-04-2026, 20:42Upraszczajac temat wszystkiego jest na pełnej. Ciężko nadążyć za muzyką, grami komputerowymi, filmami, klockami Lego. Tematy jak seriale odpuściłem dawno. Żyjemy w czasach generalnie przesytu. Trzeba przez te sito mocno wartościować rzeczy bo prowadząc normalne życie rodzinno-zawodowe nie okiełznasz.
Should the compact Disc become soiled by fingerprints, dust or dirt, it can be wiped with a clean and lint free soft, dry cloth. If you follow these suggestions, the Compact Disc will provide a lifetime of pure listening enjoyment.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11105
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Przebodźcowanie
Ale ja zawsze z tyłu głowy mam ze coś wartościowego może mnie ominąć. Z tego też względu siedzę na portalach muzycznych, growych konsumujac produkt w postaci nabywczej. Wiem że nie ma możliwości żeby być na bieżąco z wszystkim. Czasem chodzę sfrustrowany tu choćby przez pryzmat forum muzycznego że dowiaduje się rzeczach muzycznych na które nie ze ingnoruje tylko nie potrafię w swoich grafikach napiętych znaleźć czasu. z biegiem czasu trochę też z tego wyrosłem. No nie rozciągniesz doby ponad normę. Leży z 5 zestawów Lego technic nieposkładanych, z 10 nowości metalowych do przesłuchania, parę komiksów sie wala, o kolejce gier komputerowych nie wspomnę. Ale no nie da rady. Przemielić wszystko.
Oczywiście hobby to nie wyścigi ale z tyłu głowy jednak masz- no tu zalegam.
Z drugiej strony patrząc przez pryzmat osób które nie wykazują zainteresowań- pustka. Ja to całe życie mając lat 40 skupiam się na zainteresowaniach. Może to przez swój autyzm jak często gęsto śmieje się mój psychiatra. Że to są tak daleko idące fascynacje że bez tego ni chuja Tomek co? Pewnie tak.
Łapie się na tym że cokolwiek by to nie było jak fascynacja muzyka DM/BM, gry komputerowe, składnie klocków Lego, komiksy, wchłanianie filmów z lat 70,80 najczęściej horror jest to bakcyl który potrafi mnie na tyle mnie pochłanąć że tracę kontakt z rzeczywistością. Tak się wkręcam że nie ma człowieka.
Meh później wkurwiam się zwyczajnie sam na siebie. Jak uzmyslawiam sobie ile życia zabiera mi słuchanie tych samych war metalowych płyt, licznik w Europe universalis, ile razy oglądałem trylogię Lucio Fulci albo ile razy jeżdżę na rowerze czy chodzę na spacer dokładnie tymi samymi trasami które znam na pamięć.
Jasne że ten pęd poznawania nowych rzeczy jest duży. Stagnacja jest obca. Nie zmienia to postaci rzeczy że są rzeczy do których notorycznie wracam. Uważam za kanon. Nie mogę wręcz sobie wyobrazić bez tego funkcjonowania. W metalu żadne tam klasyki gatunku. Rzeczy war metalowe, gruzy które zawsze muszą się w menu przejawiac.
W grach komputerowych jakbym nie pyknal w klasycznego fpsa czy strategie ekonomiczna też byłoby niedobrze.
Z filmami horror to samo. Muszę głód zaspokoic szukając po niszowych forach.
Ja sobie NIE WYOBRAŻAM życia bez swoich fascynacji.
Świetny gdzieś w odmętach internetu znalazłem wywiad dlaczego osoby z klinicznym ADHD wchodzą w taką immersję z swoimi pasjami. Dlaczego też ten mózg generuje tak silne potrzeby bodźcowania. Ja tego przez lata nie rozumiałem.
Dlaczego wiecznie muszę się szprycować tak silnymi bodźcami.
Oczywiście hobby to nie wyścigi ale z tyłu głowy jednak masz- no tu zalegam.
Z drugiej strony patrząc przez pryzmat osób które nie wykazują zainteresowań- pustka. Ja to całe życie mając lat 40 skupiam się na zainteresowaniach. Może to przez swój autyzm jak często gęsto śmieje się mój psychiatra. Że to są tak daleko idące fascynacje że bez tego ni chuja Tomek co? Pewnie tak.
Łapie się na tym że cokolwiek by to nie było jak fascynacja muzyka DM/BM, gry komputerowe, składnie klocków Lego, komiksy, wchłanianie filmów z lat 70,80 najczęściej horror jest to bakcyl który potrafi mnie na tyle mnie pochłanąć że tracę kontakt z rzeczywistością. Tak się wkręcam że nie ma człowieka.
Meh później wkurwiam się zwyczajnie sam na siebie. Jak uzmyslawiam sobie ile życia zabiera mi słuchanie tych samych war metalowych płyt, licznik w Europe universalis, ile razy oglądałem trylogię Lucio Fulci albo ile razy jeżdżę na rowerze czy chodzę na spacer dokładnie tymi samymi trasami które znam na pamięć.
Jasne że ten pęd poznawania nowych rzeczy jest duży. Stagnacja jest obca. Nie zmienia to postaci rzeczy że są rzeczy do których notorycznie wracam. Uważam za kanon. Nie mogę wręcz sobie wyobrazić bez tego funkcjonowania. W metalu żadne tam klasyki gatunku. Rzeczy war metalowe, gruzy które zawsze muszą się w menu przejawiac.
W grach komputerowych jakbym nie pyknal w klasycznego fpsa czy strategie ekonomiczna też byłoby niedobrze.
Z filmami horror to samo. Muszę głód zaspokoic szukając po niszowych forach.
Ja sobie NIE WYOBRAŻAM życia bez swoich fascynacji.
Świetny gdzieś w odmętach internetu znalazłem wywiad dlaczego osoby z klinicznym ADHD wchodzą w taką immersję z swoimi pasjami. Dlaczego też ten mózg generuje tak silne potrzeby bodźcowania. Ja tego przez lata nie rozumiałem.
Dlaczego wiecznie muszę się szprycować tak silnymi bodźcami.
Czas zintensyfikowanej pracy do 8.05. Poza zasięgiem. Only hard work is real.
