Jak kupisz album to tam jest dość obszerny opis nagrywania i filozofii stojącej za tym w liner notes. Mogę sobie wmawiać, ale słuchanie tego jest bez kitu jak słuchanie wiatru/deszczu/płynącej wody.backslifer pisze: ↑09-05-2026, 12:24Właściwie to poczułeś mniej więcej to, co twórcy w nim zamieścili. Czytałem wywiad w nowym The Wire i mówili, że to taki powrót do korzeni, zarówno twórczo (tylko ich dwóch + producent), jak i w sensie zgodności z naturą. Tam były różne ciekawe techniki nagrywania, jak puszczanie tego w las i odbieranie innym mikrofonem z drugiej strony dźwięku wzbogaconego o różne pogłosy i naturalny filtr. Ciekawa rzecz. Czysty ambient.DST pisze: ↑09-05-2026, 09:47Jak się Wam widzi ten album? Ja na początku kręciłem nosem, podobnie jak na koncert parę lat temu, że ło matko co to takie same drony, nic tam więcej nie ma, zbyt ekstremalny minimalizm, jednak Attila czy Malefic to robili robotę blablabla. Po czym usiadłem sobie i pozwoliłem tej muzyce (?) płynąć. Obecnie fale dronu gitarowego obmywają me nędzne ciało niczym pierwotny pra-Ocean, stałem się śmiercią, niszczycielem światów, nabyłem umiejętność odczuwania przesuwu płyt tektonicznych i doznałem śmierci ego. Bdb album, stworzony niemal do medytacji i kontemplowania. Odwrotność obecnych czasów - nic nie próbuje tam przykuć uwagi, nie da rady rozbroić go na czynniki pierwsze, bo jest jak jednorodna substancja w którą wpada się i jest się wciągniętym jak w kisiel. Jest w sumie dźwiękowym odpowiednikiem malarstwa Rothko, które jest obecne na okładce - jakaś część powie "co to za gunwo i maziaje, sam mógłbym se to namalować wałkiem do ścian hehe, artysty głupie" a część przestanie rozkminiać i da się wciągnąć w masywność jednorodnego koloru.
Wczoraj siedziałem sobie w ciemności, piłem piwko i słuchałem tego w bezruchu przez 1h20min. Poletzam
Ja na razie tylko raz posłuchałem, i to bez tego dodatkowego kontekstu, ale to mnie zdecydowanie zachęciło i przysiądę niedługo.
Sunn O)))
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, ŚWIAT BEZ KOŃCA
- DST
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 3207
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: Sunn O)))
-
backslifer
- w mackach Zła
- Posty: 736
- Rejestracja: 08-10-2018, 15:08
Re: Sunn O)))
Dokładnie tak jak u Rothko.DST pisze: ↑09-05-2026, 12:31Jak kupisz album to tam jest dość obszerny opis nagrywania i filozofii stojącej za tym w liner notes. Mogę sobie wmawiać, ale słuchanie tego jest bez kitu jak słuchanie wiatru/deszczu/płynącej wody.backslifer pisze: ↑09-05-2026, 12:24Właściwie to poczułeś mniej więcej to, co twórcy w nim zamieścili. Czytałem wywiad w nowym The Wire i mówili, że to taki powrót do korzeni, zarówno twórczo (tylko ich dwóch + producent), jak i w sensie zgodności z naturą. Tam były różne ciekawe techniki nagrywania, jak puszczanie tego w las i odbieranie innym mikrofonem z drugiej strony dźwięku wzbogaconego o różne pogłosy i naturalny filtr. Ciekawa rzecz. Czysty ambient.DST pisze: ↑09-05-2026, 09:47Jak się Wam widzi ten album? Ja na początku kręciłem nosem, podobnie jak na koncert parę lat temu, że ło matko co to takie same drony, nic tam więcej nie ma, zbyt ekstremalny minimalizm, jednak Attila czy Malefic to robili robotę blablabla. Po czym usiadłem sobie i pozwoliłem tej muzyce (?) płynąć. Obecnie fale dronu gitarowego obmywają me nędzne ciało niczym pierwotny pra-Ocean, stałem się śmiercią, niszczycielem światów, nabyłem umiejętność odczuwania przesuwu płyt tektonicznych i doznałem śmierci ego. Bdb album, stworzony niemal do medytacji i kontemplowania. Odwrotność obecnych czasów - nic nie próbuje tam przykuć uwagi, nie da rady rozbroić go na czynniki pierwsze, bo jest jak jednorodna substancja w którą wpada się i jest się wciągniętym jak w kisiel. Jest w sumie dźwiękowym odpowiednikiem malarstwa Rothko, które jest obecne na okładce - jakaś część powie "co to za gunwo i maziaje, sam mógłbym se to namalować wałkiem do ścian hehe, artysty głupie" a część przestanie rozkminiać i da się wciągnąć w masywność jednorodnego koloru.
Wczoraj siedziałem sobie w ciemności, piłem piwko i słuchałem tego w bezruchu przez 1h20min. Poletzam
Ja na razie tylko raz posłuchałem, i to bez tego dodatkowego kontekstu, ale to mnie zdecydowanie zachęciło i przysiądę niedługo.
- Żwirek i Muchomorek
- w mackach Zła
- Posty: 926
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: Sunn O)))
Bardzo dobra płyta, ale też dość szczególna, bo pierwsza, która nie próbuje rozpychać dotychczasowej formuły w jakimś kierunku, tylko jest mmm skierowana do wewnątrz. Już nie szukamy i nie wymyślamy - wracamy do korzeni i szlifujemy to, co jest naszą esencją, o, popatrzcie, to my - SunnO))). Jesteśmy jak ten Rothko na okładce. Patrz na nas i płyń. IMO to jest typowy album artystów którzy weszli w dojrzałą fazę twórczości, osiągnęli pełnię samoświadomości i wiedzą, że już więcej z tego co mają nie ukręcą. Więc nie próbują tego robić, no i bardzo dobrze.DST pisze: ↑09-05-2026, 09:47Jak się Wam widzi ten album? Ja na początku kręciłem nosem, podobnie jak na koncert parę lat temu, że ło matko co to takie same drony, nic tam więcej nie ma, zbyt ekstremalny minimalizm, jednak Attila czy Malefic to robili robotę blablabla. Po czym usiadłem sobie i pozwoliłem tej muzyce (?) płynąć. Obecnie fale dronu gitarowego obmywają me nędzne ciało niczym pierwotny pra-Ocean, stałem się śmiercią, niszczycielem światów, nabyłem umiejętność odczuwania przesuwu płyt tektonicznych i doznałem śmierci ego. Bdb album, stworzony niemal do medytacji i kontemplowania. Odwrotność obecnych czasów - nic nie próbuje tam przykuć uwagi, nie da rady rozbroić go na czynniki pierwsze, bo jest jak jednorodna substancja w którą wpada się i jest się wciągniętym jak w kisiel.
Ja to kupuję, bo lubię ich pomysł na granie, lubię minimal i nie lubię - chociaż kiedyś lubiłem - metalowego wieśniactwa, które im czasami wyłaziło spod strun. Więc jest gites. Ten album jest w jakimś sensie uduchowiony, nastawiony na inne emocje niż zazwyczaj u nich. Nie przytłacza, nie przeraża, nie bombarduje atmosferą. Raczej skłania do fruwania w chmurach i kontemplacji. Plus ma doskonałe brzmienie, te gitary rzężą tak, że oj.
Ten Rothko to w ogóle dobry trop, bo jego obrazy są totalnie hipnotyzujące, chociaż wyglądają jakby je mógł każdy głupi namalować - tak samo jak niby każdy głupi mógłby nagrać półtorej godziny ambientu na gitarze zestrojonej do A. Tyle tylko, że to oczywiście nie jest takie proste, co powinno być oczywiste
Do odsłuchu poleca się lekturę! O:

W ogóle w ramach eksperymentu można spróbować jeszcze słuchac na zmianę Sunn z tym:

Feldman to jest totalnie inna forma muzyczna niż Sunn, ale że też bierze na warsztat Rothkę, to szukanie analogii i skojarzeń może być ciekawym doświadczeniem. Ja Rothke słyszę bardziej w Sunn niż w Feldmanie, ale może to kwestia pokoleniowa/kompetencji kultuowych. Syn Rothki w tej książce wyżej twierdzi, że "Rothko Chapel" to idealne odwzorowanie malarstwa Rothki w dźwięku. Ja nie wiem. Ale podrzucam taki trop, bo na forum jest jakoś nudno muzycznie. Jednorodnie znaczy,
It's a Kafka high. You feel like a bug.
***
Przygody Batona na czarnym lądzie
***
Przygody Batona na czarnym lądzie
-
Maruder
- w mackach Zła
- Posty: 826
- Rejestracja: 02-01-2011, 22:21
Re: Sunn O)))
Zainteresowaliscie mnie, jeszcze Rego nowego album natomiast poprzednie plyty tez nie odbieralem jako poszerzanie dotychczasowej formula - raczej wysmakowane podanie Ich poprzednich sciezki, mowie tutaj o dwoch plytach ktorej ukazaly sie w jednym roczniku czyli pewnie kawal czasu temu.
Ogolem bardzo powazam sobie to ich atmosferyczne, refleksyjnie oblicze. Podobnie jak z Earth, zakochalem sie gdy zwrocili sie w strone nastroju I zadumy.
Ogolem bardzo powazam sobie to ich atmosferyczne, refleksyjnie oblicze. Podobnie jak z Earth, zakochalem sie gdy zwrocili sie w strone nastroju I zadumy.
- Żwirek i Muchomorek
- w mackach Zła
- Posty: 926
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: Sunn O)))
Ta pierwsza (Life metal) jednak coś tam wnosiła, była bardzo jasna, słoneczna, jakby próbowali namalować tymi farbami trochę inny obrazek niż zwykle - zresztą stąd chyba ten tytuł, wzięty z Euronymousa lol A Pyroclasts składa się z improwizacji nagranych po właściwych sesjach nagraniowych Life metal, czyli to też nie jest taki zwyczajny album - chociaż brzmi bardzo korzennie, surowo, minimalistycznie i idzie w kierunku ich najwcześniejszych nagrań. Więc nie zgodziłbym się, że nie próbowali poszerzać formuły, bo cośtam jeszcze kombinowali. Świetne płyty, to tak przy okazji; Pyroclasts mi szczególnie dobrze robi. Brzmi jakby wulkan miał niestrawność.Maruder pisze: ↑13-05-2026, 11:55Zainteresowaliscie mnie, jeszcze Rego nowego album natomiast poprzednie plyty tez nie odbieralem jako poszerzanie dotychczasowej formula - raczej wysmakowane podanie Ich poprzednich sciezki, mowie tutaj o dwoch plytach ktorej ukazaly sie w jednym roczniku czyli pewnie kawal czasu temu.
It's a Kafka high. You feel like a bug.
***
Przygody Batona na czarnym lądzie
***
Przygody Batona na czarnym lądzie

