upcoming releases

  • Ars Moriendi

    LE SILENCE DéRAISONNABLE DU CIEL

    record label: Archaic Sound
    date of release: 2021-09-24
    FRANCE

    Szósty pełnoczasowy album multiintrumentalisty Arsonista, który specjalizuje się w klimatycznym, melancholijnym black metalu i który wciąż robi swoje nie zważając na niezbyt wielką popularność jaką zdobywa swoją twórczością. Utwory o bogatej dynamice, szerokiej rozpiętości temp i niebanalnych, często progresywnych warstwach melodyjnych. Teksty jak zwykle po francusku, a ogólny klimat mroczny i nostalgiczny, ale nie pozbawiony burzliwych pasaży z szybkimi partiami.

    Nagrania "Le silence déraisonnable du ciel" miały miejsce w 2020 w AM studio. Miksy i mastering robił Vladislav Redkin w Moonhome Studio. Tekst utworu "Enivrons-nou" inspirowany jest poematem Charlesa Baudelaire'a "Enivrez-vous" deklamowanym tutaj przez Serge Reggiani. Z kolei muzyka do "Brescia 1512" inspirowana jest "Stabat Mater" Giovanni Battista Pergolesi (1710-1736).

    Wszystkie instrumenty - Arsonist
    Growl w "Savonarole" i "Un néant à l’égard de l’infini" - Laurent Chambe
    Kobiecy głos w "Le viatique et l’oraison" - Maryline Barathon
    Okładka - Leoncio Harmr (www.harmr.com)

    www.facebook.com/arsmorie
    archaic-sound.bandcamp.com/

    search for Ars Moriendi
  • listen and enjoy!




Hostia

Na nowej płycie znajdziecie numer "Krasnodar Kitchen", opowiada on o zakochanych ptaszkach – Dmitry i Natalii Baksheevy z Rosji. Para przyznała się do kilkunastu morderstw od 1999. Podczas przeszukania znaleziono zdjęcia przedstawiające świąteczną kolację, gdzie dekoracjami stołu były ludzkie części ciała.

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.