Świat Bez Końca

Chcesz zaprezentowac zespół, strone... to właśnie tutaj

Moderatorzy: Heretyk, Nasum, Sybir, Gore_Obsessed, ultravox

Pacjent
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 17700
Rejestracja: 12-12-2006, 09:30

Re: Świat Bez Końca

22-04-2023, 14:25

ŚWIAT BEZ KOŃCA pisze:
22-04-2023, 12:24
Fanatyk, na pewno zainteresuje cię fakt ze Świątynia szatana to bylo jedyne miejsce gdzie maseczki byly obowiązkowe
Logiczne. Przecież to diabelski i nieludzki pomysł.
PS. To ten kościół szatana poparł strajk kobiet w Polsce?
Jeśli prawdę można wypowiedzieć tylko szeptem, oznacza to, że kraj został opanowany przez wrogów.
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10570
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: Świat Bez Końca

22-04-2023, 14:34

Fanatyk pisze:
22-04-2023, 13:50
W takim razie ktoś tu jest pozerem, albo ja jestem pozerem bo nigdzie nie zakładam maseczki albo ta świątynia szatana
bo zakładają maseczki.........the choice is yours :)
Mój wybór jest raczej taki że to tylko dowód na to że wszystkie religie są tak samo zjebane, generalnie nie mam nic przeciwko maseczkom, ale tutaj to się gryzie jak białe z czarnym, skoro satanizm ma być wyzwoleniem, że niby każdy wybiera swoją własną drogę, róbcie co chcecie i w ogóle, a tutaj w praktyce okazuje się że rygor jest ponadprzeciętny, to jaki to ma sens.
I am Jerusalem.
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10570
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: Świat Bez Końca

22-04-2023, 14:40

hcpig pisze:
22-04-2023, 13:15
A byłeś w KFC? Niedawno Dymitr ze 'Sprawdzam Jak' wrzucał relację z wizyty obalającą mity, że ta sieć jest zunifikowana na maksa na całyym świecie a tak naprawdę w Stanach mają znacznie gorszy poziom niż u nas.
Jak przejrzysz zdjęcia to jest tam jedno z czerwonymi taśmami na drzwiach, to jest właśnie KFC. Generalnie prezentowali się nieźle na tle innych fastfoodów w USA jeśli chodzi o żarcie, ale i tak jest to o wiele gorsze niż w Polsce faktycznie. McDonalds jest poniżej wszelkiej krytyki, widzieliśmy tam głównie te najniższe klasy społeczne... W pewnym momencie w McD zauważyliśmy, że w tłumie ludzi byliśmy jedynymi białymi. Normą są podłogi klejące się od napojów, ludzie kłębiący się jak mrówki, jakieś dziwne niebieskie napoje, brak trochę zdrowszych alternatyw które są powszechne u nas... Widać że to był hit i nowość tam ale 50 lat temu. U nas to zupełnie inna historia w markowych fastfoodach, bywam dość często i praktycznie zawsze jest czyściutko, toalety bez zarzutu. W jednym maku na Broadwayu był w środku nawet znak "no loitering" z dalszym wyjaśnieniem że jest max 30 minut na pobyt, masz zjeść i spierdalać:D
I am Jerusalem.
Awatar użytkownika
Fanatyk
weteran forumowych bitew
Posty: 1361
Rejestracja: 02-09-2015, 20:23

Re: Świat Bez Końca

22-04-2023, 16:17

ŚWIAT BEZ KOŃCA pisze:
22-04-2023, 14:34
Fanatyk pisze:
22-04-2023, 13:50
W takim razie ktoś tu jest pozerem, albo ja jestem pozerem bo nigdzie nie zakładam maseczki albo ta świątynia szatana
bo zakładają maseczki.........the choice is yours :)
Mój wybór jest raczej taki że to tylko dowód na to że wszystkie religie są tak samo zjebane, generalnie nie mam nic przeciwko maseczkom, ale tutaj to się gryzie jak białe z czarnym, skoro satanizm ma być wyzwoleniem, że niby każdy wybiera swoją własną drogę, róbcie co chcecie i w ogóle, a tutaj w praktyce okazuje się że rygor jest ponadprzeciętny, to jaki to ma sens.
Można tak bez końca gadać, dodam tylko, że prawdziwy satanizm nie jest moderowany i praktykowany przez
takie świątynie którą zwiedziłeś to jest tylko niewinna zabawa w satanizm. Prawdziwi sataniści działają skrycie i łączą ze sobą wspólne potrzeby i pragnienia zasiewania spustoszenia w społeczeństwie.

Zacytuje brytyjskiego mistrza satanizmu Aleistera Crowleya (1875 - 1947): "Chcę bluźnierstwa, morderstwa, gwałtu, rewolucji,
jakiegokolwiek złego uczynku".
Dokładnie. "Wszystko, co złe" oznacza wielorakie zniekształcenie ludzkiego społeczeństwa.
Tym jest satanizm.
DBAJ O SWÓJ NÓŻ! Nigdy nie wiadomo kiedy uratuje Ci życie!
Awatar użytkownika
wonsz
rasowy masterfulowicz
Posty: 2645
Rejestracja: 18-02-2018, 14:59

Re: Świat Bez Końca

22-04-2023, 18:36

prawdziwy satanizm to taka sama bzdura jak wszystkie inne religie.
rzułf
Awatar użytkownika
Fanatyk
weteran forumowych bitew
Posty: 1361
Rejestracja: 02-09-2015, 20:23

Re: Świat Bez Końca

22-04-2023, 19:27

wonsz pisze:
22-04-2023, 18:36
prawdziwy satanizm to taka sama bzdura jak wszystkie inne religie.
Czy coś to zmienia......kurwa nie sądze :D
DBAJ O SWÓJ NÓŻ! Nigdy nie wiadomo kiedy uratuje Ci życie!
Awatar użytkownika
DST
weteran forumowych bitew
Posty: 1944
Rejestracja: 23-12-2010, 23:02

Re: Świat Bez Końca

22-04-2023, 20:48

Fanatyk pisze:
22-04-2023, 16:17
ŚWIAT BEZ KOŃCA pisze:
22-04-2023, 14:34
Fanatyk pisze:
22-04-2023, 13:50
W takim razie ktoś tu jest pozerem, albo ja jestem pozerem bo nigdzie nie zakładam maseczki albo ta świątynia szatana
bo zakładają maseczki.........the choice is yours :)
Mój wybór jest raczej taki że to tylko dowód na to że wszystkie religie są tak samo zjebane, generalnie nie mam nic przeciwko maseczkom, ale tutaj to się gryzie jak białe z czarnym, skoro satanizm ma być wyzwoleniem, że niby każdy wybiera swoją własną drogę, róbcie co chcecie i w ogóle, a tutaj w praktyce okazuje się że rygor jest ponadprzeciętny, to jaki to ma sens.
Można tak bez końca gadać, dodam tylko, że prawdziwy satanizm nie jest moderowany i praktykowany przez
takie świątynie którą zwiedziłeś to jest tylko niewinna zabawa w satanizm. Prawdziwi sataniści działają skrycie i łączą ze sobą wspólne potrzeby i pragnienia zasiewania spustoszenia w społeczeństwie.

Zacytuje brytyjskiego mistrza satanizmu Aleistera Crowleya (1875 - 1947): "Chcę bluźnierstwa, morderstwa, gwałtu, rewolucji,
jakiegokolwiek złego uczynku".
Dokładnie. "Wszystko, co złe" oznacza wielorakie zniekształcenie ludzkiego społeczeństwa.
Tym jest satanizm.
Dzięki, że mo to wytłumaczyłeś prostymi słowami. Tyle lat szukania i w końcu ktoś usunął mi klapki z oczu.
Dziękuję.
Awatar użytkownika
Fanatyk
weteran forumowych bitew
Posty: 1361
Rejestracja: 02-09-2015, 20:23

Re: Świat Bez Końca

22-04-2023, 20:55

^
Kurwa nie sądzę :D
DBAJ O SWÓJ NÓŻ! Nigdy nie wiadomo kiedy uratuje Ci życie!
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10570
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: Świat Bez Końca

20-08-2023, 23:17

Norwegia, Norwegia i po Norwegii. A raczej samo Oslo. Powiem krótko - chyba najlepszy city break, jaki miałem przyjemność doświadczyć.

Trochę powodów pozamiastowych, które się na to złożyły: dobre zdrowie, nietypowo wysoka na mnie przed-organizacja i minimalny bagaż (mały plecak - nawet nie jakoś szczególnie pełny), udana pogoda, generalnie super.

Zacznijmy tak: Oslo do zwiedzania jest proste jak drut, chyba najprostsze miasto, jakie odwiedziłem. Najtańszy hostel, jaki znaleźliśmy, znajdował się 7 minut z buta na nabrzeże i w podobnej odległości od większości atrakcji typu Muzeum Narodowe, Biblioteka Narodowa, promy na wyspy itd. Tylko do Folkemuseum było daleko, ale ono ogólnie jest trochę poza miastem. W Oslo jest tak, że bilet na komunikację miejską służy do wszystkiego: autobusy, tramwaje, metro, promy (!) na wysepki.

Transport - fantastyczny. Te promy są genialne. Kupujesz zwykły bilecik jak na autobus i płyniesz na wyspę, prom co 15 minut (!). Te wyspy to zdecydowanie najlepsza natura znajdująca się w okolicy i widać, że zarówno turyści jak i mieszkańcy o tym wiedzą i radośnie tam się wybierają na spacery.

Kasa - jak można się spodziewać - Oslo wymaga worka pieniędzy. Za 5 nocy we dwoje w najtańszym hostelu zapłaciliśmy 2000 zł, fajki 70 zł, bilet jednorazowy 20 zł, znaczące muzea 75-80 zł, nieduży obiad w McDonaldzie 50 zł na głowę, w jakimś lepszym miejscu typu dobry ramen raczej 100 zł na głowę, więc mimo centusiowania szło nam 500-650 zł dziennie, cokolwiek byśmy nie robili, bo jeszcze trzeba kupić jakieś zapasy, pamiątki itd.

Ludzie bardzo przyjaźni - nawet pan z 7eleven zagadywał ot tak, by sobie pogadać. Nie bardzo mi to pasowało do spodziewanego skandynawskiego chłodu, ale może trafiliśmy na wyjątkowych ludzi.

Multi-kulti dość duże - nie wiem, czy to turyści czy mieszkańcy, ale w takim McDonaldzie można się poczuć jak w Afryce łamanej przez Arabię. Im lepszy przybytek, tym wyraźnie włosy konsumentów się rozjaśniają.

Co zobaczyliśmy:
1. Biblioteka Narodowa - ponieważ była wystawa o black metalu ,,Bad Vibes", jak tutaj na forume wskazał jeden z kolegów. Super sprawa tak pooglądać sobie oryginalne listy Deada, nagrania z norweskiej telewizji o procesie Varga i masę innych artefaktów. W dodatku wystawa jest darmowa.

2. Muzeum Narodowe - duże, ale nie przytłaczająco wielkie - z hajlajtów oczywiście ,,Krzyk" Muncha oraz jego ,,Madonna", czyli rzecz znane każdemu fanowi sztuki oraz przede wszystkim jeden ze świętych graali każdego fana muzyki satanistycznej, czyli "Åsgårdsreien" Arbo z okładki "Blood Fire Death" (swoją drogą - "Hammerheart" znajduje się w Manchesterze). Poza tym oddzielny pokoik dla Kittelsena (głównie), którego niestety nie było wiele, ale za to kilka klasycznych black metalowych okładek można tam też znaleźć (m.in. Nokken z okładki Burzum "Thulean Mysteries"). Na sam koniec sztuka nowoczesna, czyli zgniecione kartony po bananach wstawione w ramę za szkło, tak żeby wizytującemu nie było smutno, że to koniec :D

3. Folkemuseum - poza tym, że jest tam ten cały stave church, to raczej nic rozwalającego mózg. Ot, skandynawski skansen, fajne chatki, fajna huśtawka, ale ogólnie to nie bardzo chciało mi się tam już chodzić i w dodatku sranie mnie strasznie cisnęło. W sklepiku fanty typu sweterek za 2000 zł, niestety nie chcieli naszego samochodu w zamian więc wyszedłem w tej samej bluzie co wszedłem.

4. Hrimnir Ramen - żarciarnia - niby ramen, ale robiony na skandynawską modłę z jakimiś lokalnymi produktami, generalnie wszystko jest kiszone, fermentowane itd. na miejscu, co jest dość niecodzienne. Sam ramen pyszny, fakt, ale trzeba trochę na niego czekać i jest w pizdu drogi (sama zupa 100 zł, jak chcesz coś do tego jeszcze się napić czy deserek, to raczej 200 zł na głowę).

5. Helvete, czyli Neseblod Records - trochę z jakiegoś powodu nie chciałem się tam wybrać i został na koniec, ale myliłem się totalnie - mekka i niezrównane doświadczenie. Mieć przed sobą na wyciągnięcie ręki te wszystkie oryginalne demówki z początku lat 90 i móc je kupić (oczywiście za miliony), to robi wrażenie. Nawet kilka dungeon synthowych kaset się znalazło, aczkolwiek niedużo. Fenriza nie stwierdzono. Zagadałem się z dziewczyną sprzedającą ten stuff tak, że nie zauważyłem kolejki za mną (właściwie to ona się rozgadała). Obowiązkowe zdjęcie z piwnicy przy napisie "black metal" zrobione.

6. Wyspy - szczególnie Gressholmen. Havedoya i Bleikoya są w porządku również, ale w Gressholmen jest jak w raju, albo jak w jakiejś mapie z hirołsów gdzie twórca chciał użyć wszystkich możliwych naturalnych obiektów - naliczyliśmy na tej malutkiej wyspie kilkanaście różnych rodzajów grzybów, masę różnych jagód, kwiatów, no co krok praktycznie to jakiś nowy teren. Ludzi też nie jakoś strasznie dużo. Generalnie fantastyczne miejsce i jedno z moich ulubionych na ziemi.

7. Park Vigelanda - no fajne te rzeźby, ciekawe, zwłaszcza na moście, ale ogólnie to odkrycie, że to najpopularniejsza atrakcja Norwegii, trochę mnie zdziwiło. W klimacie raczej trochę jak Central Park na Manhattanie, masa ludzi, grille, muzyka z głośników etc.

8. Domkirke - słabizna totalna jak dla mnie - weszliśmy i wyszliśmy - jak coś świetnego nam uciekło, to trudno, byliśmy już zmęczeni.

Focie za chwile.
I am Jerusalem.
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10570
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: Świat Bez Końca

20-08-2023, 23:33

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
I am Jerusalem.
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10570
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: Świat Bez Końca

22-02-2024, 19:21

Dzisiaj fajna historia z dupy, bez zdjec niestety, ale za to swieza, bo ze wczoraj.

Jestesmy w Muskacie, ktory jest zajebiscie, ale to zajebiscie rozlegly (z konca na koniec jest z 50 km), wiec zamieszkaliśmy w Seeb, na mapie rowniez jako Al-Sib, i lazilismy sobie po targu. Potem zjedlismy i stwierdzilismy, ze do mieszkania daleko, z 10 km, ale pójdziemy sobie po prostu spacerkiem i jak sie zmeczymy, to wezmiemy takse. To mial byc zwykly spacer po obiedzie.

Nie byl. Och, jak bardzo nie byl.

Idziemy, idzemy, zona prowadzi z google mapsami, bo to ona ma internet na omanskiej karcie (zapomnialem powiedzieć, jesteśmy w Omanie, czyli na koncu Arabii), no i najpierw weszlismy w jakas boczna uliczke, niezbyt zadbana ale chuj z tym, tu malo co jest zadbane. Idziemy dalej, jakas dzielnica wygladajaca na troszke bogatszą, no spoko, tylko zaczęliśmy gubic droge bo google maps slabo ogarnialo, no ale idziemy dalej.

Droga zaczyna sie zwezac, bo obu stronach wysokie mury zakonczone drutem kolczasty, do tego zrobilo sie ciemno - zaczynamy się zastanawiać jednak, czy dobrze idziemy, ale przemy dalej. W koncu znalezlismy jakies boisko do piłki nożnej pod rzeczonym wysokim murem, a mapa prowadzi przez jakis plot, w ktorym jest cos w rodzaju zamknietej bramki. Zamknietej, ale łatwej do przeskoczenia. Za nia zas cos, co z grubsza wygladalo jak ulica.

Zona nie chce skakac, ale alternatywa bylo wracanie calutka droge z powrotem, jakies 3-4 km, wiec zlamala sie i przeskoczylismy na druga strone.

Idziemy kilkanaście krokow, ale patrzymy na te ulice, ktora z jednej strony ma dzungle, z drugiej zajebiscie wysokie mury i do tego oswietlona jak targ na rybitwach w Krakowie, no nie, cos tu jest nie tak. Mowie: dobra, jebac, skaczemy z powrotem, cos tu jest nie halo.

I wtedy przejezdza nagle samochod, taki zwykly. No kurde,.wiec jednak zwykla droga, super! No to zaczelismy sobie nia isc. I tak szlismy zamknietym terenem jakies 10 minut z przerwa na sikanie, wydaje się że wszystko spoko.

O, slychac ruchliwa droge, ekstra! Idziemy tam.

I wtedy zatrzymuje sie woz wojskowy przy nas i pyta cosmy za jedni. No to mowie ze sie zgubiliśmy, on cos pokazuje w prawo, a ja na to ze tak tak, tam wlasnie idziemy xD i poszlismy, a tam kurwa posterunek wojskowy na wjezdzie do bazy, po ktorej spacerowalismy juzndobra chwile.

No i chuj, zaczelo sie - zabrali paszporty, kazali sie tlumaczyc, wszystko bardzo milo, mowili zeby sie nie bac, ale ze trzeba poczekac na kapitana itd. tymczasem zjezdza sie coraz wiecej ludzi, jest ich juz dwunastu, od jednego probowalem wysepic fajke bo troche sie jednak zestresowalem xD zona stoi i widac ze nic nie mowi ale zaraz ducha wyzionie, dla.mnie to nie pierwsze rodeo bo zgarniali mnie juz zolnierze w dwoch innych jednostkach i opierdalala mnie policja w wielu krajach, a jeden wieczór spedzilem na posterunku policji na granicy turecko-greckiej, ale to inna historia, jednak nie zmienialo to faktu ze przebywalismy po zmroku na terenie bliskowschodniej bazy wojskowej przy palacu sułtana xDDD

Zabrali nas do samochodu, nie potrafili zrozumiec jak tu trafilismy wiec musialem pokazac, potem zabrali nas do centrum bazy, gdzie w eleganckim pomieszczeniu spisany zostal raport, pobrane odciski palców, zeobione zdjecia, a poza tym poczestowali nas woda, daktylami i toblerone xD a na koniec odwiezli az do domu.

Zaoszczedzilismy 5 riali na taksie

Zona juz nie chce ze mna spacerowac
I am Jerusalem.
Awatar użytkownika
Żułek
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 14280
Rejestracja: 10-07-2013, 15:43
Lokalizacja: from hell

Re: Świat Bez Końca

22-02-2024, 19:27

ŚWIAT BEZ KOŃCA pisze:
22-02-2024, 19:21
Zona juz nie chce ze mna spacerowac
no i dobra masz spokój :sarcasm1:
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.

memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
Nasum
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 15067
Rejestracja: 21-01-2011, 11:12

Re: Świat Bez Końca

22-02-2024, 21:11

Ciesz się, że najpierw nie strzelali a potem pytali. Z początku myślałem, że wleźliście na teren więzienia, a tu takie coś ;-) Ładnie, ładnie.
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10570
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: Świat Bez Końca

03-03-2024, 14:18

Wróciliśmy z Omanu, więc chętnie opiszę garść myśli z nim związaną, raczej poświęcając 1 post na 1 temat niż próbując wyrzucić z siebie wszystko naraz.

Spędziliśmy 2 tygodnie na trasie Muskat-Nizwa-Bahla-Al Hamra-Al Ayn-Al Wasil-Wadi Shab-Sur-Qalhat-Bimma Sinkhole-Muskat, trasa zrobiona wypożyczonym samochodem.

Pogoda w lutym - 20-30 stopni na plusie - co sugeruje, że w okresie innym niż zimowy absolutnie nie da się tam żyć. Nigdy nie byłem wcześniej tak daleko na południu, ale na Saharze doświadczyłem temperatur 40-47 stopni więc wiem, jak to wygląda, i nie miałbym ochoty próbować tego ponownie.

Po pierwsze, 2 tygodnie w zupełności wystarczą, by zobaczyć północy kraju, który jest w dużej mierze rozbity na rozwiniętą północ ze stolicą, i południe ze 'stolicą' w Salalah, gdzie panują klimaty raczej tropikalne (monsun, zielono zimą). Oman w starożytności był znany (zwłaszcza południe i Jemen) jako Arabia Felix, Arabia Szczęśliwa, skąd pochodziło kadzidło, potrzebne każdemu religijnemu kultowi na świecie, z jakiegoś powodu, a produkowanego przez drzewka kadzidlane. Rzymianie raczej mało wiedzieli o tych terenach, nie przeszli przez pustynię, jak sugeruje mapa poniżej - to jest Rzym Trajana, podczas maximum zasięgu Imperium - jak się mylę, to można mnie poprawiać.

Obrazek

Ludy arabskie siedziały tam chyba pretty much od zawsze, bo Oman to głęboka Arabia i Arabia 100%.

Kraj ciekawy geologicznie i jeśli chodzi o ptaki, których jest zadziwiająco dużo, i niby niektóre podobne do naszych (jak gatunek lokalnego kosa), ale jednak inne. Historycznie, jak się okazało, nie tak bardzo, albo oni nie potrafią wyeksponować tej historii.

Wiele z tego, co napiszę, będzie polegać na pewnych wrażeniach i strzępach faktów, które udało mi się zebrać, bo mimo że przed wyjazdem przeczytałem książkę i przesłuchałem kilku podcastów, historia Omanu wciąż jawi się dość niejasną.

Co można zobaczyć w Omanie, jeśli chodzi o krajobraz? Głównie różnego rodzaju pustynie, nie tylko w sensie najbardziej popowym, czyli piaszczystą z wydmami, ale przede wszystkim łyse, kamienne góry, gdzie nic nie żyje, oraz różne wersje półpustyni, gdzie jest tylko kurz, jakieś pojedyncze krzaczki i drzewka, oraz kamienie, a czasem płynie tam woda, choć doprawdy ciężko powiedzieć z obserwacji, kiedy ma to miejsce, bo zdecydowana większość koryt jest pusta, a jak jest jakiś czas, gdy powinny być pełne, to właśnie teraz.

Ze zwierząt spotkaliśmy gekony, jaszczurki, dużo lokalnych ptaków jak np. purple sunbird (taki malutki ptaszek pijący nektar, trochę szpakowaty z wyglądu, zdjęcie poniżej), masę kóz, które łażą wszędzie, po górach i wioskach, a nawet miastach stadami, oraz sporo wielbłądów.

Obrazek
I am Jerusalem.
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10570
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: Świat Bez Końca

03-03-2024, 19:29

Druga rzecz - książki.

Miałem silny zamiar kupienia jakichś książek w Omanie, zwłaszcza hadisów i sunny. W tym celu przejrzałem wszystkie miejsca w Muskacie - blisko 2 milionowym mieście - zawierające w sobie słowo "book" - bookshop, bookland, book to, book tamto. Kilka zwiedziłem osobiście, nim zrozumiałem, że to nie ma żadnego sensu. Dlaczego?

Wszystkie ichniejsze księgarnie, może z wyjątkiem jednej, wyglądają tak samo. Są pomieszaniem księgarni z papierniczym, w czym część papiernicza zajmuje większość, a jeśli ją odejmiemy, zostają:

1. Podręczniki do szkół.
2. Bajki dla dzieci.
3. Święte pisma, ale ciężko powiedzieć, jakie, bo są po arabsku.

Może się dziwić, że spodziewałem się książek po angielsku - otóż tak, spodziewałem się, bo Oman był kiedyś protektoratem brytyjskim, większość ludzi mówi po angielsku, i co istotne, WSZYSTKIE sklepy mają nazwy po arabsku i pod spodem po angielsku - wyjątki są rzadkie i trafiają się tylko na zadupiach. Pic related można zobaczyć tutaj: https://www.google.com/maps/@23.6817639 ... ?entry=ttu

Co więcej, te ,,księgarnie" są absolutnie antyprzytulne - białe podłogi, białe ściany, białe półki, klimat bardziej szpitala niż milutkiego empiku. Wchodziłem do nich i miałem ochotę natychmiast uciekać. Tutaj przykład takiej księgarni:
https://www.google.com/maps/place/مكتبة ... ?entry=ttu

Szukałem też książek w centrach handlowych, zwłaszcza we flagowych hipermarketach znajdujących się w każdej galerii handlowej - Lulu. Tylko w jednym przypadku na 5 znalazłem jakiś malutki dział z książkami, mniejszy niż w Biedronce. Była tam garść książek po angielsku, głównie popularnych poradników - 5 AM Club, The Daily Stoic, 7 Habits of highly effective people etc.

Co mnie uderzyło to to, że prawie nigdzie nie było żadnych powieści i zupełne zero fantastyki, niczego takiego ,,rozrywkowego", czegoś, co mogłoby być hobby - w morzu podręczników i świętych pism.

Wszystko wskazuje na to, że Omańczycy nie czytają zbyt wiele, a jeśli już, to trzepią sobie mózgi Koranem.

Z innych rozrywek - metal archives mówi, że w Omanie były lub są tylko 2 zespoły metalowe - razem 1 płyta i jedna EP. Wyciągnijcie z tego jakieś własne wnioski, bo mi wydaje się dziwne, że w kraju, gdzie jest kilka milionów ludzi, przez dziesiątki lat nikomu nie spodobał się na tyle metal, by pograć coś więcej. Jeden z nich przeprowadził się później do UK.

W radiu samochodowym osłuchaliśmy się na wszystkich kanałach do porzygu muzyki arabskiej oraz jednego kanału z muzyką klasyczną. Myślałem, że się wkręcę w jedno albo drugie, ale muszę powiedzieć, że ta arabska muzyka brzmi tak, że nie wiadomo, czy nagrano to w zeszłym roku, czy 100 lat temu. Żadna stacja nie zagrała ani jednego zachodniego hitu przez wiele godzin i dni jazdy.

PS: Bym zapomniał - dodatek o książkach. Trochę książek znajdowało się w muzeach i podobnych miejscach, ale zawsze były to jakieś wydania ogólne lub albumowe w twardej oprawie, pomnikowe niemal i chciałoby się powiedzieć - propagandowe. O propagandzie zresztą jeszcze będzie, ale do rzeczy - to są książki w stylu "Ptaki w Omanie", "Lamparty Omanu", "Wielka Geograficzna Księga Omanu", "101 powodów do odwiedzenia Omanu" itd, innymi słowy - książki bardziej do postawienia na półce i chwalenia się nimi, niż do czytania. Nie było prawie żadnych książek w miękkiej oprawie. Wygląda to zupełnie tak, jakby zorientowali się - cholera, musi nadgonić świat i przekonać innych, że Oman ma głęboką historię i jest zajebisty - dajemy więc tyle i tyle pieniędzy każdemu, kto stworzy książkę o zajebistości Omanu.

Jak mówiłem, nie było prawie żadnej książki w miękkiej oprawie, i wtedy dopiero zrozumiałem, dlaczego to ważne. Paperback to wynalazek kapitalistyczny, przed nim wszystkie książki miały twardą lub skórzaną oprawę. To paperback i mały format sprawiły, że książki stały się dostępne dla mas - książki, które wszędzie można zabrać, są tanie, można włożyć je do kieszeni i lecieć samolotem - w przeciwieństwie do monumentalnych wydań Wielkiej Geologii Omanu - to sprawiło, że zwykli ludzie zaczęli naprawdę czytać. Tam tego po prostu nie ma - a jak jakaś książką czasem się trafi, to jest droga. Na lotnisku - tak, wiem, na lotnisku wszystko jest drogie - ale było tam trochę książek i były ABSURDALNIE drogie - w Polsce tak nie ma - na allegro można je kupić za 30% tamtejszej ceny.
I am Jerusalem.
C//A
zaczyna szaleć
Posty: 127
Rejestracja: 14-01-2024, 14:45

Re: Świat Bez Końca

03-03-2024, 21:57

ŚWIAT BEZ KOŃCA pisze:
03-03-2024, 19:29
Druga rzecz - książki.

Miałem silny zamiar kupienia jakichś książek w Omanie, zwłaszcza hadisów i sunny. W tym celu przejrzałem wszystkie miejsca w Muskacie - blisko 2 milionowym mieście - zawierające w sobie słowo "book" - bookshop, bookland, book to, book tamto. Kilka zwiedziłem osobiście, nim zrozumiałem, że to nie ma żadnego sensu. Dlaczego?

Wszystkie ichniejsze księgarnie, może z wyjątkiem jednej, wyglądają tak samo. Są pomieszaniem księgarni z papierniczym, w czym część papiernicza zajmuje większość, a jeśli ją odejmiemy, zostają:

1. Podręczniki do szkół.
2. Bajki dla dzieci.
3. Święte pisma, ale ciężko powiedzieć, jakie, bo są po arabsku.

Może się dziwić, że spodziewałem się książek po angielsku - otóż tak, spodziewałem się, bo Oman był kiedyś protektoratem brytyjskim, większość ludzi mówi po angielsku, i co istotne, WSZYSTKIE sklepy mają nazwy po arabsku i pod spodem po angielsku - wyjątki są rzadkie i trafiają się tylko na zadupiach. Pic related można zobaczyć tutaj: https://www.google.com/maps/@23.6817639 ... ?entry=ttu

Co więcej, te ,,księgarnie" są absolutnie antyprzytulne - białe podłogi, białe ściany, białe półki, klimat bardziej szpitala niż milutkiego empiku. Wchodziłem do nich i miałem ochotę natychmiast uciekać. Tutaj przykład takiej księgarni:
https://www.google.com/maps/place/مكتبة ... ?entry=ttu

Szukałem też książek w centrach handlowych, zwłaszcza we flagowych hipermarketach znajdujących się w każdej galerii handlowej - Lulu. Tylko w jednym przypadku na 5 znalazłem jakiś malutki dział z książkami, mniejszy niż w Biedronce. Była tam garść książek po angielsku, głównie popularnych poradników - 5 AM Club, The Daily Stoic, 7 Habits of highly effective people etc.

Co mnie uderzyło to to, że prawie nigdzie nie było żadnych powieści i zupełne zero fantastyki, niczego takiego ,,rozrywkowego", czegoś, co mogłoby być hobby - w morzu podręczników i świętych pism.

Wszystko wskazuje na to, że Omańczycy nie czytają zbyt wiele, a jeśli już, to trzepią sobie mózgi Koranem.

Z innych rozrywek - metal archives mówi, że w Omanie były lub są tylko 2 zespoły metalowe - razem 1 płyta i jedna EP. Wyciągnijcie z tego jakieś własne wnioski, bo mi wydaje się dziwne, że w kraju, gdzie jest kilka milionów ludzi, przez dziesiątki lat nikomu nie spodobał się na tyle metal, by pograć coś więcej. Jeden z nich przeprowadził się później do UK.

W radiu samochodowym osłuchaliśmy się na wszystkich kanałach do porzygu muzyki arabskiej oraz jednego kanału z muzyką klasyczną. Myślałem, że się wkręcę w jedno albo drugie, ale muszę powiedzieć, że ta arabska muzyka brzmi tak, że nie wiadomo, czy nagrano to w zeszłym roku, czy 100 lat temu. Żadna stacja nie zagrała ani jednego zachodniego hitu przez wiele godzin i dni jazdy.

PS: Bym zapomniał - dodatek o książkach. Trochę książek znajdowało się w muzeach i podobnych miejscach, ale zawsze były to jakieś wydania ogólne lub albumowe w twardej oprawie, pomnikowe niemal i chciałoby się powiedzieć - propagandowe. O propagandzie zresztą jeszcze będzie, ale do rzeczy - to są książki w stylu "Ptaki w Omanie", "Lamparty Omanu", "Wielka Geograficzna Księga Omanu", "101 powodów do odwiedzenia Omanu" itd, innymi słowy - książki bardziej do postawienia na półce i chwalenia się nimi, niż do czytania. Nie było prawie żadnych książek w miękkiej oprawie. Wygląda to zupełnie tak, jakby zorientowali się - cholera, musi nadgonić świat i przekonać innych, że Oman ma głęboką historię i jest zajebisty - dajemy więc tyle i tyle pieniędzy każdemu, kto stworzy książkę o zajebistości Omanu.

Jak mówiłem, nie było prawie żadnej książki w miękkiej oprawie, i wtedy dopiero zrozumiałem, dlaczego to ważne. Paperback to wynalazek kapitalistyczny, przed nim wszystkie książki miały twardą lub skórzaną oprawę. To paperback i mały format sprawiły, że książki stały się dostępne dla mas - książki, które wszędzie można zabrać, są tanie, można włożyć je do kieszeni i lecieć samolotem - w przeciwieństwie do monumentalnych wydań Wielkiej Geologii Omanu - to sprawiło, że zwykli ludzie zaczęli naprawdę czytać. Tam tego po prostu nie ma - a jak jakaś książką czasem się trafi, to jest droga. Na lotnisku - tak, wiem, na lotnisku wszystko jest drogie - ale było tam trochę książek i były ABSURDALNIE drogie - w Polsce tak nie ma - na allegro można je kupić za 30% tamtejszej ceny.
Zastanawiam się jak się kształtował poziom analfabetyzmu w Omanie na przestrzeni ostatnich - powiedzmy - 100 lat. To by mogło pomóc wyjaśnić o co chodzi z tymi książkami i nich.
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10570
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: Świat Bez Końca

03-03-2024, 22:12

C//A pisze:
03-03-2024, 21:57

Zastanawiam się jak się kształtował poziom analfabetyzmu w Omanie na przestrzeni ostatnich - powiedzmy - 100 lat. To by mogło pomóc wyjaśnić o co chodzi z tymi książkami i nich.
Ta strona: https://www.macrotrends.net/countries/O ... eracy-rate podaje, że jeszcze w 2003 poziom analfabetyzmu wynosił 19% i zmniejsza się we w miarę stałym tempie o 1% rocznie, obecnie jest to zaledwie kilka procent około 4%. Jeśli ten trend był podobny w poprzednich latach, to pozwala ocenić, że w 1970 roku tylko około 45% ludzi potrafiło czytać.

Co jeszcze ciekawsze - dopiero w 1970 właśnie zniesiono w Omanie niewolnictwo. Rychło w czas! Dobrze, że w ogóle.
I am Jerusalem.
C//A
zaczyna szaleć
Posty: 127
Rejestracja: 14-01-2024, 14:45

Re: Świat Bez Końca

04-03-2024, 10:46

Dobrze rozumiem, że szukałeś książek z okresu wpływów brytyjskich, po angielsku tworzonych przez lokalnych twórców?
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10570
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: Świat Bez Końca

04-03-2024, 11:07

C//A pisze:
04-03-2024, 10:46
Dobrze rozumiem, że szukałeś książek z okresu wpływów brytyjskich, po angielsku tworzonych przez lokalnych twórców?
Nie, szukalem jakichkolwiek ksiazek po angielsku w zasadzie, aczkolwiek kupic chcialem tylko jakies czytadlo do samolotu i hadisy/sunne.
I am Jerusalem.
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10570
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: Świat Bez Końca

05-03-2024, 22:35

Trochę zdjęć z telefonu, opisy będą w kolejnym poście.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
I am Jerusalem.
ODPOWIEDZ