
Czekam :D
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
To juz zakrawa o dobry film akcji :Dbyrgh pisze:jeżeli traktujesz to jako równą dyskusję na temat muzyki, a nie jako trykanie laską młodego faceta przez złośliwego dziada z alzhaimerem, to Ci szczerze współczuje :) Karkasonne jak sądzę przez wrodzoną kulturę tylko nie zabierze temu dziadu protezy, bez której ten radośnie wypierdoliłby się na pysk
To oczywiste.535 pisze:Bądźmy precyzyjni. To pozycje o wiele wartościowsze niż większość kompletnych dyskografii zespołów, które są powszechnie bardziej szanowane przez dzisiejszych "wielbicieli czarnej sztuki".Drone pisze:Za dużo tych "ale". Dwa pierwsze IMMORTALE są o wiele wartościowsze niż cała reszta ich dyskografii.
Cóż bardziej obiektywnego, niż ocena, jaką wystawia niemowlę? Ocena, która dokonuje się na poziomie sensorycznym, bez udziału narzuconych przez kulturę i nabytych w procesie wychowawczym narzędzi interpretacji?Drone pisze:Wręcz przeciwnie! To empiryczny dowód na istnienie gustu obiektywnego :)83koper83 pisze:Panie Profesorze! Donoszę z pokorą, że stwierdzenie to podcina skrzydła metafizycznej machiny, którą pan klecisz od lat w masterfulowym garażu, machiny, na burcie której samozwańczo wymalowałeś pan imię "Gust Obiektywny"!Drone pisze:Wszystko się zgadza! Widzisz, przedszkolak będzie wolał piosenki Majki Jeżowskiej, a nie DMDS.
Nie no, zacząłeś od tego, że "dla mnie jest spoko". A potem w każdym poście piszesz, że coś Ci się podoba albo nie. A co do nowego DISASTER, to powiem tyle, że ZNACZNIE lepiej sobie włączyć PROTECTOR albo EXUMER.Karkasonne pisze:Pragnę tylko zauważyć, że to nie ja tutaj zacząłem pisać o sobie i swoich upodobaniach, tylko Ty o moich (lol). Masz w ogóle coś do powiedzenia o tej nowej płycie Desaster?Drone pisze:Nie obraź się, ale za bardzo skupiasz się na sobie i swoich upodobaniach. Ja delikatnie zażartowałem (inna sprawa, że celnie), a wytaczasz jakieś działa. Przecież nazywając ABIGOR gównem, nie zmienisz faktu, że jest to płyta znakomita. Także nie ma sensu dalej rozmawiać w tym duchu, bo przecież tak naprawdę się zgadzamy :)
Strzelamy do tego samego celu, tylko z dwóch stron. Piszesz, że podobają Ci się takie a takie płyty, a ja na tej podstawie piszę, że zapewne są to płyty nienajlepsze. Czy coś się nie zgadza?Karkasonne pisze: A że wytaczam jakieś działa, no cóż, niech się jakaś dyskusja w końcu kręci na tym forum, tylko lepiej by było na temat samej muzyki a nie mnie. Poza logiką to w sumie żadnych dział tu nie wytoczyłem jak drugi raz to czytam.
Minęło prawie 10 lat od wydania tej płyty, więc i dyskusja przygasła, ale pamiętam, że ich powrót na scenę odbił się szerokim echem, mocno komentowano ich nowe, cybernetyczne wcielenie. Głosy były podzielone: weekendowi wojownicy uznali płytę za nieporozumienie, ale wytrawni i poważni słuchacze byli zgodni w ocenie, że to świetna płyta. Dwie następne zresztą też. W ogóle to dobry zespół i nawet te nieszczęsne "Satanized" ma swoje momenty, choć pogubili się tam straszliwie.Karkasonne pisze: Co do Abigor, to płyta która nie odbiła się żadnym echem, nikt się nią nie inspirował, nikt o niej od dawna nie dyskutuje, generalnie na wszystkich tych poziomach ta płyta konkuruje z płytą chodnikową.
Sprawa jest niezwykle prosta. Niemowlę czy dziecko nie ma rozwiniętych struktur nerwowych, pozwalających na pełne przetwarzanie impulsów informacyjnych "z tamtej strony". Jest jak nie do końca dobrze dostrojone radio. Zresztą niektórym zostaje to niedostrojenie do końca życia i słuchają Majki Jeżowskiej w wersji downgrade, czyli np. disco polo, polskiego rapu czy zespołu HUNTER.83koper83 pisze: Cóż bardziej obiektywnego, niż ocena, jaką wystawia niemowlę? Ocena, która dokonuje się na poziomie sensorycznym, bez udziału narzuconych przez kulturę i nabytych w procesie wychowawczym narzędzi interpretacji?
dokładnie, a na ironię do tego właśnie sprowadza się większość rozmów, bez rzeczowych argumentów, za i przeciw, tylko dziejowe pewniki, autorytatywne tytuły, a wszystko popierane wpływami i echem wśród mas :)Karkasonne pisze:"- Hm... Hm... A zatem dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? Dlaczego płaczemy z poetą czytając ten cudny, harfowy poemat 'W Szwajcarii'? Dlaczego, gdy słuchamy heroicznych, spiżowych strof 'Króla Ducha' wzbiera w nas poryw? I dlaczego nie możemy oderwać się od cudów i czarów 'Balladyny'... Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był! Wielkim poetą! Zapamiętajcie to sobie, bo ważne! Dlaczego kochamy? Bo był wielkim poetą. Wielkim poetą był! Nieroby, nieuki, mówię wam przecież spokojnie, wbijcie to sobie dobrze do głowy (...)."
To zbyt ponura wizja. Wolę te radiowe, bardziej inżynierskie analogie. Owszem, zaraz po urodzeniu bliżej jest nam do tego pierwotnego, niezróżnicowanego blasku Absolutu, ale jednocześnie tak daleko do całej jego misternej struktury, którą odkrywamy, wykształcając i rozwijając aparat poznawczy. Na przykład samica wróbla widziana z daleka wydaje się być szara i niepozorna, natomiast gdy przyjrzymy się jej z bliska ze zdumieniem odkryjemy, jak finezyjną mozaiką wzorów powleczone są jej pióra. Zatem to kwestia optyki, dojustowania i dostrojenia. Bez tego ani rusz - będąc troglodytą można odczuwać podstawowy impuls, rozróżniać mocne zero od słabej jedynki, ale nic więcej, żadne drzwi się nie otworzą, wszystkie okna pozostaną zamurowane.83koper83 pisze:Nie, nie. Pan się zasłaniasz podręcznikiem do biologii i chichoczesz. Pan mię nie bierzesz poważnie. W dziecku drga widoczny jeszcze płomyk Absolutu, jak w lampce oliwnej pozbawionej klosza. Połączenia nerwowe, włosy pod pachami, filozofia, matematyka - to są fasety abażuru, którym ten święty płomień obrasta, kiedy jednostka zatacza krąg w czasoprzestrzeni między narodzinami a śmiercią.
No, trzeba było tak od razu - odrobiłeś lekcje, choć nie do końca :) Wiadomo, że Słowacki ("Pure Holocaust" czy DMDS) był wielkim poetą, czujesz jednocześnie, że nie rozumiesz wielkości jego dzieła ("nic nie pamiętam z pierwszych płyt IMMORTAL", "DMDS mi nie robi") i podobnie jak sztubak u Gombrowicza buntujesz się, jak ktoś mówi, że Cię to dzieło zachwyca. Jedna różnica: tu nikt nie mówi, że pierwszy czy drugi IMMORTAL Cię zachwyca. Wskazuje się tylko - na zasadzie dowodu nie wprost - że skoro Ci się coś wreszcie podoba, to raczej nie jest to znakomita płyta :)Karkasonne pisze:"- Hm... Hm... A zatem dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? Dlaczego płaczemy z poetą czytając ten cudny, harfowy poemat 'W Szwajcarii'? Dlaczego, gdy słuchamy heroicznych, spiżowych strof 'Króla Ducha' wzbiera w nas poryw? I dlaczego nie możemy oderwać się od cudów i czarów 'Balladyny'... Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był! Wielkim poetą! Zapamiętajcie to sobie, bo ważne! Dlaczego kochamy? Bo był wielkim poetą. Wielkim poetą był! Nieroby, nieuki, mówię wam przecież spokojnie, wbijcie to sobie dobrze do głowy (...)."
Dalej przypisujesz mi swoje imaginacje i jestem już faktycznie trochę zdziwiony, jak daleko potrafisz w to zabrnąć. Więc może najpierw po raz kolejny spytam, czy masz coś do powiedzenia o tym nowym Desaster, bo na razie gadasz o wszystkim, tylko nie o tym, o czym jest temat.Drone pisze:
No, trzeba było tak od razu - odrobiłeś lekcje, choć nie do końca :) Wiadomo, że Słowacki ("Pure Holocaust" czy DMDS) był wielkim poetą, czujesz jednocześnie, że nie rozumiesz wielkości jego dzieła ("nic nie pamiętam z pierwszych płyt IMMORTAL", "DMDS mi nie robi") i podobnie jak sztubak u Gombrowicza buntujesz się, jak ktoś mówi, że Cię to dzieło zachwyca. Jedna różnica: tu nikt nie mówi, że pierwszy czy drugi IMMORTAL Cię zachwyca. Wskazuje się tylko - na zasadzie dowodu nie wprost - że skoro Ci się coś wreszcie podoba, to raczej nie jest to znakomita płyta :)
Tak! Profesore, my gramy do jednej bramki. Piękno, którego Pan jesteś orędownikiem, przejawia się poprzez tehne. Pański semantyczny wehikuł jedną ma tylko wadę, ale kluczową - Pan uparcie projektujesz go z myślą o locie w stronę Nieruchomego, a trzeba jedynie zamienić anodę z katodą i właściwe dać rzeczy słowo. "Pięść Demiurga" winien się nazywać ten pojazd, ta fregata pościgowa doczesnej, jednostkowej kreacji. My od Absolutu chcemy uciekać - tak właśnie, jak dziecko , które tracąc niewinność, zyskuje mądrość. Tego mi tylko potrzeba, aby Pan to przyznał - a piszę się na pierwszego bombardiera lucyferiańskiej machiny.Drone pisze:To zbyt ponura wizja. Wolę te radiowe, bardziej inżynierskie analogie. .83koper83 pisze:Nie, nie. Pan się zasłaniasz podręcznikiem do biologii i chichoczesz. Pan mię nie bierzesz poważnie. W dziecku drga widoczny jeszcze płomyk Absolutu, jak w lampce oliwnej pozbawionej klosza. Połączenia nerwowe, włosy pod pachami, filozofia, matematyka - to są fasety abażuru, którym ten święty płomień obrasta, kiedy jednostka zatacza krąg w czasoprzestrzeni między narodzinami a śmiercią.
Nieprawda. Mnie osobiście bawią. Widocznie, analogicznie do DMDS, "ten rodzaj humoru cię nie zachwyca".Karkasonne pisze: Twoje posty nie są zabawne.