Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
No wreszcie jacyś szwedzcy gówniarze, którzy sami wyglądają niczym z 1990 roku wyjęci, postanowili grając swojski death metal wychylić nosy poza twórczość ENTOMBED czy DISMEMBER i spenetrować trochę zakurzonych nazw jak wczesny TIAMAT, GROTESQUE, MERCILESS, MORPHEUS, CHRONIC DECAY, UTUMNO oraz HOUSE OF USHER. Daje to tylko pozorny efekt nowości, ale cieszy uszy, bo słychać spory entuzjazm tych młodzieńców, który z pewnością napędzał ich starszych o pokolenie kolegów, produkujących milowe dzieła deathmetalowej Szwecji. Znakomicie się składa, że nikt nie powinien usłyszeć w XORCIST jednego wzorca i nie powie: "tracę czas, puszczę sobie zespół X sprzed 30 lat i usłyszę to samo tylko lepiej nagrane". Nawiasem mówiąc album jest bardzo dobrze wyprodukowany. Niestety wciąż nie ma wydawcy.
Jeśli prawdę można wypowiedzieć tylko szeptem, oznacza to, że kraj został opanowany przez wrogów.
Wyszła jedynka , czy nadal brak wydawcy . Dobry bass w tym nowym utworze , fajne wokalizy . Podoba mi się czekam zatem na pełniaka i szukam debiutu .
Ja kupowałem od zespołu. Wydaje mi się, że nie znajdziesz tego w sklepach internetowych. Jak ci mocno zależy, napisz do kapeli. Może coś im jeszcze zostało w piwnicy. A kawałek bardzo dobry moim zdaniem. Pewnie znowu trzeba będzie uszczuplić portfel.
Miałem przeczucie, że ze Szwedami stało się coś złego, gdy zobaczyłem nowe logo Xorcist. Stare było urocze i kiczowate, współgrało z naiwną i autentyczną warstwą muzyczną. Nowe smakuje jak okrzyk narcystycznego bufona. Oldschoolowy do bólu death metal (czasami aż za bardzo) sprawił, że od razu wpisałem Xorcist na listę nowych nadziei szwedzkiej sceny. Z dwoma albumami fajnie mi było, ale się skończyło. To co Skandynawowie zaprezentowali na swoim trzecim krążku to mało udany i jeszcze mniej interesujący melodyjny death metal, który przede wszystkim jest o wiele mniej szwedzki od tego co grali wcześniej. Niestety zmianie uległ wokal. Wcześniej stanowił deathmetalowy filar zespołu, przywodzący na myśl zakurzone demówki z lat 90-ych. Obecnie jest na siłę bardziej urozmaicony i znakomicie pasuje do roli nienajlepszego zamiennika osoby obsługującej mikrofon w Aborted. Brzmienie to również porażka. Z rzężących gitar i towarzyszącego im ciężaru nie zostało prawie nic. Melodyjne gitarki, bezskutecznie poszukujące jakiegoś sensu, nie wytrzymują konfrontacji z jakością starszych kompozycji tej kapeli. W pewien sposób broni się jeszcze utwór „Faceless”. Być może najwcześniej skomponowany z 10 znajdujących się na „Aberrations”, bo jest zakorzeniony w Szwecji ze starej instrukcji obsługi Xorcist, ale kładą go trochę rozczarowujące wokale. Z kolei „Memorial Cries” może sympatycznie skojarzyć z „Dreaming in Red” Dismember. Szkoda tylko, że młodym Szwedom chodziło wyłącznie o melodyjność jednego ze sztandarowych kawałków swoich starszych kolegów.
Zespół Xorcist wypłyną na szersze wody dzięki kontraktowi z Hammerheart Records i od razu zatonął w morzu przeciętności. Pewnie znajdzie to jakiś oddźwięk wśród niemieckiej młodzieży, ale ja pozostanę przy znakomitych dwóch pierwszych albumach, licząc na opamiętanie się Szwedów przy okazji kolejnej płyty.