

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed


To Argentum to całkime klimatyczne i faje było. Cenotaph wiadomo - choć ja jestem wyznawcą "Gloomy...".
Warto słuchać?
Warto. Z uwagi na sample z SUN RA jest to materiał dość przystępny, chociaż no umówmy się, że MERZBOW to jest MERZBOW, wiesz w co wchodzisz. Tutaj, po poprawce na fakt, że to MERZBOW, rzecz jakoś tak przyjemnie płynie, o ile to dobre określenie dla takiej muzyki - na weselnej potańcówce nie przejdzie, ale mi się podoba. Natomiast czy warto dać osiem dych w preorderze za dwupłytową reedycję, która się właśnie ukazała, to jeszcze nie wiem - biję się z myślami.

Podoba mnie się ta grafika, biere.ŚWIAT BEZ KOŃCA pisze: ↑29-06-2026, 22:16Chyba w końcu znalazlem jakiś jazz, który naprawdę mi się podoba.
![]()

Nie znam, ale jak polecasz, to poslucham. Rabiha kupilbym juz na CD, ale staram sie jednak nie kupowac kolejnych, jesli nie przesluchalem wszystkich poprzednich, i tak troche to zwalnia.
S.V.E.S.T. na zawsze w moim obliźnionym sercu. Za każdym razem gdy słyszę Alpha Wolf Anger, czuję to samo co za pierwszym razem. To jeden z moich ostatnich łączników z tym pożerającym wszystko nastoletnim fanatyzmem.
Dzięki. Będzie sprawdzane.Żwirek i Muchomorek pisze: ↑29-06-2026, 21:43Warto. Z uwagi na sample z SUN RA jest to materiał dość przystępny, chociaż no umówmy się, że MERZBOW to jest MERZBOW, wiesz w co wchodzisz. Tutaj, po poprawce na fakt, że to MERZBOW, rzecz jakoś tak przyjemnie płynie, o ile to dobre określenie dla takiej muzyki - na weselnej potańcówce nie przejdzie, ale mi się podoba. Natomiast czy warto dać osiem dych w preorderze za dwupłytową reedycję, która się właśnie ukazała, to jeszcze nie wiem - biję się z myślami.
Warto, ten projekt nigdy nie cieszył się na forume popularnością, a szkoda. Etno-elektronika - trochę ambient, trochę dub, trochę jakieś elementy techno, trochę industrialu/noise, a to wszystko bardzo głęboko osadzone w bliskowschodnim folku. Ciemne, niepokojące, hipnotyczne, momentami złowrogie granie - chociaż ta płyta wyżej akurat jest bardziej "filmowa", przystępna. Plus do tego dochodzi silny przekaz polityczny (obsesyjnie pro-palestyński, czyli rzecz raczej na czasie, tylko on to forsował jeszcze w latach osiemdziesiątych), ale niewyrażany w tekstach bo ich nie ma. Najbardziej mnie w tym zadziwia, że nagrywał to Brytol, który nie dość, że nie był muzułmaninem, to nawet nigdy nie pojechał na Bliski Wschód. Okejka dużo. Na upały idealne.
