Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Bardzo lubię ich drugą płytę ''Purple'' (1994), to chyba jeden z moich ulubionych albumów lat 90. Doskonałe, relaksujące kawałki, nadające się zarówno do uważnego wsłuchiwania się i nucenia, jak również jako muzyka tła, do samochodu itp. Prawdziwa perełka, chociaż większość fanów uznaje raczej debiutancką ''Core'' (1992) za ich największe osiągnięcie. Tę również znam i cenię, jest bardziej zadziorna i zdecydowana, niż bardzo loungowa ''Purple''. Na studiach polubiłem także ''Tiny Music... Songs From Vatican Gift Shop'' (1996), która jest już płytą bardziej psychodeliczną, ujawniającą pośrednio narkotyczne ciągotki śp. lidera, co już wtedy nie było żadną tajemnicą.
Ten temat nadaje się jednak do działu z muzyką niemetalową. STP od zawsze kojarzeni byli ze sceną grunge, chociaż nie pochodzili z Seattle, byli wg mnie jednym z trzech najlepszych zespołów z tego nurtu, obok Soundgarden i Alice In Chains.
STP to była dobra kapela. Co prawda nagrali ostatnio nowy album z nowym wokalistą ale to już nie to samo. Ze starszych płyt lubię w zasadzie wszystkie, ze wskazaniem na dwie pierwsze i No.4
"Core" i "Purple" - te dwie mam w kolekcji i bardzo lubię wrzucić na ruszt od czasu do czasu.
Resztę słyszałem pobieżnie, w tym solowego Weilanda, ale jak dla mnie, to już nie tak ciekawe.
Generalnie, kapela trochę w cieniu, ale intrygująca.
Prawdziwy mężczyzna powinien być...ogolony i ciut, ciut pijany.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
mieli momenty, ale żeby ich stawiać na jakimś piedestale to nie. razem z Alice In Chains i Nirvana byli chyba najbardziej popowi i user-friendly z tego grunge'u (nie oszukujmy się, ni to poziom Willard, ni to poziom Melvins), ale o ile od piosenek Alicji i Nirvany biła depresyjna psychoza, o tyle Stone Temple Pilots grali bardziej przyziemnie, żadne chorobliwe napięcie się nie czaiło w tych dźwiękach. niemniej jednak dobry rockowy zespóły (#rockowykurwaniemetalowy) to był, bardziej przyziemny, ale lubiłem i lubię nadal odpalać. Sex Type Thing to jednak sama esencja dobrego rocknorolla.
Maschinengewehr
Aus jeder Galaxie
Heilen wir
Allgemeine Agonie
Ja chyba najbardziej lubię album 'No.4'. Świetne kompozycje i brzmienie. Zawsze z przyjemnością wracam do tej płyty. Z nowym wokalistą to ja nie wiem co oni chcą osiągnąć (poza jakąś kasą z koncertów :) ).
Ale ta nowa płyta to wcale nie jest jakieś dno. Całkiem na poziomie granie i koleś ma bardzo podobny głos do Weilanda. Wiadomo natomiast, że sukcesu nie powtórzą i nie ma się co oszukiwać.
Od solowego Weilanda wole jego dokonania w Velvet Revolver, Contraband to jedna z moich ulubionych płyt ever.
Tak, jak łykam totalnie wszystko z Seattle i okolic (celowo nie piszę "grunge"), tak do STP nigdy nie potrafiłem się przekonać. Aczkolwiek "Core" mam na półce.
Aby uczcić 10. rocznicę śmierci Scotta Weilanda, udostępniamy coś naprawdę wyjątkowego dla jego najwierniejszych fanów. To pierwszy nieznany wcześniej utwór z jego archiwum od czasu, gdy odszedł. Jest osobisty i surowy, a jednocześnie przypomina o wrażliwości, która przenikała całą jego twórczość. Dziedzictwo Scotta obejmuje Stone Temple Pilots, Velvet Revolver, liczne nagrody i ponad 50 milionów sprzedanych albumów. Jednak to właśnie takie piosenki pokazują, dlaczego słuchacze pozostawali z nim związani przez dekady. „If I Could Fly” łączy dwie generacje i odsłania fragment Scotta, który przez 25 lat pozostawał w ukryciu.
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.