Recenzje

  • Thy Worshiper

    Bajki o Staruchu (CD)

    Wydane przez Pagan RecordsRok wydania 2021Kraj PolandNapisał Olo8Komentarze (0) Thy Worshiper - Bajki o Staruchu Nawet nie będąc wielkim fanem dotychczasowej twórczości Thy Worshiper, nawet jeżeli cały folk metal, staje komuś regularnie ością w gardle, to nie można odmówić tej ekipie otwartości, oryginalności, konsekwencji i intrygującej, specyficznej tylko dla nich poetyki i pomysłu na przetwarzanie ludowych motywów. Thy Worshiper jest poza tym jednym z tych twórców, których muzyczny klucz doskonale wpasowuje się w zapadki słuchowych potrzeb jesienią, w dni dżdżyste, gdy pola i lasy zasnute szarówką i mgłami, a światło dnia bezwolnie poddaje się ciężarowi zmroku. Polskojęzyczne zespoły w ogóle potrafią bardzo dobrze zsynchronizować się z jesiennymi klimatami, co częściowo wynikać może ze specyfiki naszego języka, który często określany jest przez osoby z zachodu jako przypominający szelest suchych liści. Thy Worshiper, poprzez ten swój wiedźmiński, polski dark/folk potrafi rozszerzyć magię tej pogodowej aury na rejony wewnętrzne, poszukując gdzieś głęboko źródeł tego ponurego odczuwania - sięgając do pierwotnych, dziecięcych lęków i bajkowo-etnicznych mroków. Co do samej muzyki to generalnie nie jesteśmy tu świadkami, żadnej stylistycznej rewolucji. Znów słyszymy mariaż dzikiego, ludowego ‘spiritualis’ z metalową treścią, który w moim odczuciu dopiero od “Klechd” został wreszcie właściwie ujarzmiony, a granice stylistyczne skutecznie rozmyte. Te metalowe fragmenty nie brzmią już jak nagle wciśnięty nogą przester - co więcej, bardzo często tego przesteru nie musi w ogóle być, a intensywność materii wcale na tym nie traci. Pracujący ciężko w tle bas, zdecydowanie usprawnione w stosunku do poprzednich materiałów brzmienie gitar, zróżnicowanie technik gry, dobrze zbalansowany aranżacyjny wypas z momentami wyciszenia - tego się naprawdę słucha całkiem nieźle i z zaangażowaniem. Świetnie w tym kontekście wypada szamańska “Baba Jaga”, krótkie, ale treściwe “Cień”, “Gra w Kości”, a po iluś przesłuchaniach zaakceptowałem nawet “O Kwiatku na Grobie”, w którym partia żeńskiego refrenu z rymowanką “kocha, lubi, szanuje…” drażniła mnie z początku swoją nachalną chwytliwością, nieodzownie przywodząc na myśl folkowe chałtury Brathanków i im podobnych. Oczywiście właśnie w tej dychotomii stylistycznej, w pojedynku dziecięcej, bajkowej naiwności z 'bestią' ukrytą gdzieś w cieniu, we mgle, a czasami po prostu w głębszej warstwie tej niewinności, w tym dysonansie tkwi zarówno sedno uroku muzyki Thy Worshiper, jak i jej przekleństwo - potencjalna niestrawność dla niechętnego na zbyt zniuansowany przekaz odbiorcy. Warto jednak przekonać się samemu jak sprawnie Thy Worshiper łączy, pędzi i pichci w swym muzycznym kotle te odległe składniki. Zwłaszcza teraz, gdy aura sprzyja, staruch patrzy, a Bóg gra w kości. Najebany. Napierdolony. Sztywny w chuj. To im się udało.

    thyworshiper.bandcamp.com
    www.facebook.com/thyworshiper
    www.thyworshiper.com
    pagan-records.com
    www.facebook.com/paganrecords
    www.youtube.com/user/paganrecords



    Szukaj więcej o Thy Worshiper
    Możliwość komentowania jest dostępna wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników forum.

    Zaloguj się lub załóż konto

    Recenzja

    Sovereign

    Altered Realities
    Co za debiut! Jestem absolutnie zauroczony tym co zaserwowała ta norweska ekipa i absolutnie nie dziwię się, że Dark Descent nie zwlekała z kontraktem. Dotychczasowe doświadczenie muzyków Sover...

    Recenzja

    Brodequin

    Harbinger of Woe
    Niczym notoryczny morderca, który w ekstatycznym transie opowiada śledczym o tym, co w momentach szaleństwa robił z dziesiątkami swoich ofiar, tak Brodequin postanowili opowiedzieć nam po 20 lat...